|
DOGMAT
Świętych Obcowanie
zaniedbywanym i niewykorzystywanym
SKARBCEM KOŚCIOŁA
Teksty wybrane z objawień prywatnych
Księdza Prałata Ottavio Michelini (zm. 15.10.1979)
z książki "Confidenze di Gesu a un Sacerdote"
* * *
ŚWIĘTYCH OBCOWANIE
22.09.1975 r.
Don Ottavio
pisz Mój synu!
Już wiele razy mówiłem ci, że jestem Miłością.
Tam
gdzie miłość, tam jestem Ja. Jestem Miłością nieskończoną,
wiekuistą, niestworzoną. Przyszedłem na ziemią, by z Bogiem
pogodzić i połączyć ludzkość, którą nienawiść Mu odebrała.
Miłość dąży z samej swej natury do zjednoczenia, tak jak nienawiść
ze swej natury dąży do podziału.
Jesteśmy
Trzej lecz nieskończona Miłość wspólnie łączy nas w Jedno, w Jedną
Naturę, Istotę i Wolę.
Miłość doprowadza Mnie, Słowo Wiekuiste Boga, które Ciałem się
stało, do złożenia się w ofierze, aby przeze Mnie człowiek mógł się
złączyć z Bogiem i stać się ze Mną jedno, tak jak Ja Jedno jestem z
Moim Ojcem, który Mnie posłał.
Synu, od przeszło stu lat materializm jak ciemny i gęsty cień
zasłania większą Część ludzkości. Nawet w Moim Ciele Mistycznym,
czyli w duszach wielu wiernych kapłanów zaciemnił dogmat Obcowania
Świętych, który jest wielką rzeczywistością duchową, żywą, prawdziwą
i działającą w niebie i na ziemi.
Brak słów odpowiednich do wyrażenia tej wielkości, mocy i pełnego
życia i miłości działania. W mowie naszej brak właściwych wyrazów
na opisanie tej niewidzialnej, i tajemniczej wymiany, która centrum
swoje ma w Moim Najmiłosierniejszym Sercu.
Mało jest dusz, które to zrozumiały i mało kapłanów, którzy poza
abstrakcyjną wiarą żyją czynnie tym zjednoczeniem z Błogosławionymi
w niebie, z duszami oczekującymi w czyśćcu Ach braćmi walczącymi na
ziemi. Wbrew ogólnemu mniemaniu śmierć nie jest końcem działania
dusz. Śmierć, którą precyzyjnie nazywać się powinno "przejściem",
jest naprawdę przejściem z czasu do wieczności, która nie kładzie
kresu czynności duszy tak w dobrym jak i w złym.
W każdej rodzinie utwierdzonej w miłości, każdy z jej członków
przyczynia się do wspólnego dobra jakby w zamian za dobra otrzymane
i dane wspólnie. W o wiele wyższym stopniu dzieje się tak samo w
wielkiej rodzinie wszystkich dzieci Bożych walczących na ziemi,
oczekujących w czyśćcu lub szczęśliwych w Niebie.
O tej wielkiej rzeczywistości Bosko-ludzkiej, płynącej
z Mojej Ofiary na Krzyżu, trzeba więc mieć dokładne pojęcie, aby
coraz to bogatsza była w boskie owoce wiary.
Trzeba
więc -
- mocno
wierzyć w dogmat Obcowania Świętych,
- gdy
mówi się o rodzinie dzieci Bożych, kapłani powinni dobrze wyjaśnić,
że do tej rodziny należą pielgrzymujący na ziemi, dusze oczekujące
w czyśćcu i sprawiedliwi w Niebie czyli Święci.
Kapłani, z których wielu prawie wyłącznie mówi o kwestiach
społecznych, żaląc się słusznie nad popełnianymi
niesprawiedliwościami, by współczuć swym braciom walczącym, prawie
zawsze zapominają o większych niesprawiedliwościach popełnianych z
krzywdą dla braci cierpiących w czyśćcu. By zapomnieć o tym, trzeba
albo nie wierzyć w czyściec albo w straszliwe znoszone tam
cierpienia.
Potrzeba pomocy dla tych dusz jest o wiele większa niż dla
najbardziej cierpiących ludzi na ziemi.
Dalej, szczególnie ci mają większy obowiązek miłości i
sprawiedliwości wobec dusz cierpiących, przez których dusze w
czyśćcu cierpią z powodu ich złych przykładów, co często bywa, lub
kiedy byli wspólnikami popełnionego zła czy okazją do grzechu.
Gdy czyjaś wiara nie ma wpływu na jego działanie już nie jest wiarą.
Synu, trzeba wyraźnie wiedzieć o tym, że poza grobem życie trwa
nadal. Ci wszyscy, którzy wyprzedzili nas ze znakiem wiary, czy są w
czyśćcu czy w Niebie, kochają nas nadal miłością czystsza, żywszą i
większą.
Oni bardzo pragną pomóc wam w znoszeniu ciężkich prób życiowych,
byście osiągnąć mogli, tak jak oni już osiągnęli, wielki cel waszego
życia.
Oni dobrze znają wszelkie niebezpieczeństwa i zasadzki grożące
waszym duszom. Jednak ich pomoc dla was jest mocno uwarunkowana
waszą wiarą i waszą dobrą wolą podążania za nimi z modlitwą i
ufnością w ich skuteczne wstawiennictwo u Boga i Najświętszej Maryi
Panny.
Jeśli kapłani i wierni ożywieni są żywą wiarą w niewyczerpane pomoce
łaski oraz w pomoc i dary, które mogą zaczerpnąć z dogmatu
Obcowania Świętych doświadczą, że ich moc nad siłami złego ducha
stokrotnie się zwiększy.
Niezgłębionym bogactwem i mocą ubogaciłem Moją wielką rodzinę i
jeszcze ją wzmacniam niezwyciężoną mocą nieskończonej i wiecznej
Miłości.
Niech Moi kapłani pouczają wiernych w prostych i jasnych słowach
mówiąc, że wasi bracia, którzy dokonali już na ziemi swą doczesną
pielgrzymkę nie odłączają się od was i nie są od was daleko.
Mówicie, że względem was nie są oni bezczynni ani bierni, że w
nowym stanie życia, doskonalszym od waszego są przy was i was
kochają.
W miarę i stosownie do osiągniętej przez nich doskonałości biorą oni
udział we wszystkich troskach Mego Ciała Mistycznego. Powtarzam
wam, że waszej wolnej woli nie mogą usunąć ale gdy wasza wiara i
wezwania zwracają
się do
nich, wtedy są przy was i jeszcze bardziej zbliżają się w walce z
diabłem.
Oni patrzą na was, idą za wami i wspomagają w miarę określoną przez
waszą silną wiarę i wolę.
Mój
synu, ileż to olbrzymich skarbów przygotował Mój Ojciec dla was!
Jakież olbrzymie, niewykorzystane źródła! Ileż na próżno
zmarnowanych możliwości dobra.
Twierdzą, że wierzą ale nie postępują zgodnie z tym, co głoszą.
Błogosławię cię. Kochaj Mnie!
Dusze
czyśćcowe
19.07.1976 r.
Należymy
do Kościoła Cierpiącego oczekując na spotkanie
z
Wiecznym Boskim Sędzią.
Mieliśmy inne zainteresowania poza jedynym wielkim pragnieniem
widzieć Jego - w Trójcy Jedynego.
Oczekujemy teraz braterskiej pomocy, która przyspieszy nasze
uwolnienie. Jako zbyteczne uważamy danie ci do zrozumienia jak
wielkie są nasze cierpienia. Jeśli jaki obraz mógłby wam to
objaśnić, to spróbujcie wyobrazić sobie człowieka palącego się wśród
płomieni i pragnącego znaleźć się w czystej i świeżej wodzie.
To tylko blada myśl, która może przedstawić wam gorące pragnienie
zakończenia dręczącego oczekiwania, które przeszkadza nam w
połączeniu się z Jedynym Dobrem, dla którego zostaliśmy stworzeni.
Tysiącznymi sprawami rozproszeni, poddani różnym wpływom i tyloma
wymaganiami życia doczesnego zaabsorbowani na ziemi nie potraficie
zrozumieć nas, dusz czyśćcowych.
Pali nas jedna potrzeba, jedno pragnienie, jedyne niezmienne
pożądanie: połączenia z Tym, który jest przyczyną i celem naszego
istnienia.
Wy nas
nie możecie zrozumieć bo my widzimy inaczej niż wy.
Bracie kapłanie, Don Ottavio, wiesz, że my dla siebie nic nie
możemy uczynić, wiesz także dobrze, że dla was, walczących jeszcze
na ziemi, możemy się modlić i uzyskiwać łaski. Tak dzieje się
według przedziwnego zamiaru Opatrzności, która chciała, by w całym
Kościele jako w Ciele Mistycznym, wzajemna miłość krążyła między
Jezusem i członkami.
Rozważ teraz, że jeśli podejmujesz się celebrować Najświętszą Ofiarę
w jednym celu, dla którego On, Słowo, które stało się Ciałem,
dokonał na Kalwarii i nadal przez was dokonuje na ołtarzach, a więc
dla odpuszczenia grzechów i kar za nie zasłużonych, wtedy możesz
pojąć, bracie nasz, ile wdzięczności i uznania w nas wzbudzisz.
Będziemy ci zobowiązani i wstawiać się będziemy za tobą. Wciąż
ofiarujemy nasze cierpienia, które nazwać można męczeństwem za
ciebie i twoje duchowe potrzeby, by być przy tobie w trudnej walce
z mocami piekła.
A wtedy w was i w nas palący się płomyk przemieni się nagle w wielki
i żywy płomień. Powiększone zaś żar, ból i miłość połączą nas z
Chrystusem i między nami.
Bracie i kapłanie Boży, dlaczego nigdy nie używamy tych tajemnic
łaski i miłości, które ukryte są w nas i w was? Dlaczego nie
uczynimy wspólnego wysiłku, by należną za nasze winy karę skrócić i
wzbudzić w nas źródło tylu nieoczekiwanych a rzeczywistych łask?
Dziękujemy ci za codzienne wspomnienie w oczekiwaniu, że żywsze
stosunki między nami uczynią dogmat Obcowania Świętych
skuteczniejszymi. Bracie. doświadczenie potwierdzi ci prawdę tego
posłannictwa.
Chcielibyśmy także, by wielu kapłanów dowiedziało się o tym.
Jesteśmy
dusze czyśćcowe
Wystarczy dodać intencję
9.06.1978 r.
Jesteśmy
dusze czyśćcowe,
pisz
Bracie!
Chcemy ci powiedzieć, że oczekiwaliśmy tego spotkania, które
na pewno przysporzy wiele dobra i tobie i nam. Miłość łącząca synów
Bożych, czy są w czasie tak jak wy czy poza nim, tak jak my, zawsze
jest pożyteczna i obfita w dobro.
Dogmat Świętych Obcowania dla tych co wierzą w niego i starają się
nim żyć, zawsze wydaje święte owoce dla obydwu stron. My nie
potrzebujemy żadnego wysiłku by żyć tym dogmatem, wy zaś
pielgrzymujący na ziemi ćwiczyć się musicie w życiu łaski i
rozwijać władze swej duszy, zwłaszcza wasz rozum winien ten dogmat
lepiej poznać, jak powstał i jakie są jego, skutki. Trzeba też
ćwiczenia woli - chęci przyjęcia i życia tym dogmatem. Wreszcie
trzeba pamięci i woli, by zawsze o nim pamiętać i chcieć. To
jeszcze nie wszystko.
Bracie, dogmat Świętych Obcowania jak i inne nadprzyrodzone
rzeczywistości, wymaga pracy duszy, zwłaszcza ćwiczenia się w Bożym
życiu łaski, a więc:
ćwiczenia wiary - mocno wierząc i bez żadnych zastrzeżeń w ten
dogmat,
ćwiczenie się w prawdziwej miłości, okazywanej czynami,
ćwiczenia się w nadziei, która ukaże i wzbudzi te skutki, jakie ten
dogmat przeżyty, upragniony i umiłowany wyda w nas i w was.
Chcielibyśmy wam jeszcze lepiej wyjaśnić jakie są tam do odkrycia
skarby dla wielu, którzy nie znają, nie widzą i nie korzystają z
tego ze szkodą dla siebie i dla nas.
Sam dar życia nie wystarcza, ale to życie przeżyć trzeba fizycznie,
intelektualnie i duchowo. Bo co by nam dało życie nieprzeżyte? Ile
dobra by się nie uczyniło, ile dobra zaniedbało dla braku wiary,
nadziei i miłości?
Dobrze powinniście wiedzieć, że wasze możliwości czynienia dobra są
prawie nieograniczone. Cokolwiek czynicie, to dla podniesienia tego
z planu naturalnego do nadprzyrodzonego poziomu łaski wystarczy
dodać intencję za święte dusze czyśćcowe.
Gdy zaś chodzi o sprawy nadprzyrodzone jak Msza św. celebrowana czy
wysłuchana, również wystarczy dodać intencję.
Wyjście na przechadzkę, załatwienie jakiejś sprawy, wszystko co
uczynicie lub myślicie, czyńcie to z miłości Bożej i dla ulżenia
naszym duszom.
Ty bracie wiesz, że my dla siebie nic uczynić nie możemy, ale dla
was możemy wiele. Wy zaś uczynić możecie ten dogmat Obcowania
Świętych żywym.
Wasze potrzeby materialne a zwłaszcza duchowe są tak liczne,
dlaczego więc nić pamiętacie o tym, że my wam pomóc możemy wiele we
wszystkich waszych problemach osobistych i społecznych...
Gdybyś
wiedział co to jest czyściec!!!
Gdyby
wiedzieli o tym chrześcijanie, którzy zapominają o nas tak
prędko i o swoich obietnicach, tak mało żyją wiarą, że myślą więcej
o prochu naszych ciał niż o cierpieniach naszych dusz!!!
Bracie
nasz, ileż to należało okazać nam miłości i sprawiedliwości... a
wtedy i dla was błogosławieństwa Boże byłyby obfitsze.
W
oczekiwaniu na waszą pomoc
Dusze czyśćcowe
Szczęście wieczne
21.07.1976 r.
Jestem
Ojciec R.
Za życia widzieliśmy się tylko raz. Śmierć, która przynosi koniec
życia ziemskiego, otworzyła przed moją duszą prawdziwe życie, w
którym ON, w Trójcy Jedyny daje nam udział w stopniu w jakim na
ziemi wierzyliśmy w Niego, ufali, kochali i służyli.
Don Ottavio, wiem, że inni już ci powiedzieli, że wy nie możecie
zrozumieć czym jest niebo. To prawda i dlatego nie będę usiłował
poruszać rzeczy niemożliwych. Wystarczy wiadomość, że nawet
największa wyobraźnia nie potrafi nigdy, nawet w przybliżeniu
przedstawić rzeczywistość przewyższającą waszą zdolność pojmowania.
Zwrócę się raczej do problemu bardziej przystępnego a trudniejszego
w praktyce do przeżycia, do dogmatu Obcowania Świętych.
Mądrość niestworzona zadbała o przypomnienie nam o tym
umieszczając w Credo ten wielki dogmat, tak bardzo niezrozumiany z
wielką szkodą dla walczących na ziemi i cierpiących w czyśćcu. Nie
wystarczy bowiem przyjąć go tylko w teorii bo jedynie wprowadzony w
codzienną praktykę życia, daje możność zwiększenia nie tylko
osobistego życia ale i całego, wspólnotowego życia Kościoła.
Pomyślcie, że wasza codzienna pomoc przemieni się w deszcz łask i
nawiązuje miłosne stosunki czyli większe zjednoczenie między wami ą
duszami w czyśćcu.
Pomyślcie także co my żyjący w Bogu i Bogiem możemy, jeśli się do
nas zwrócicie z prośbą o pomoc.
Dogmat Obcowania Świętych porównany być może do wielkiego
nieocenionego skarbu, do którego mało kto sięga. Ponad zwykły
zresztą i mizerny akt wiary nie posuwają się dalej.
Don Ottavio jestem pewny, że wielkim i płodnym apostolstwem jest
rozszerzanie konieczności poznania i głębszego przeżywania tego
dogmatu.
Tylko wtedy, gdy dzieci Boże trzech Kościołów, tryumfującego;
walczącego i cierpiącego żyć będą wspólną wolą poznania się,
ukochania i pomagania sobie, umocnić mogą zespolenie Ciała
Mistycznego, zwłaszcza przeciwko siłom zła.
Don Ottavio, zło rozszerza się, anemia duchowa wzrasta. Szatan
znalazł przyjaciół i współpracowników przez knucie spisków w
przygotowaniu swej napaści na Kościół. Teraz grozi dynamitem
nienawiści Italii i Europie. To co jedynie zatrzymać może
nieprzyjaciela to modlitwa, wynagrodzenie i pokuta. Tego wszystkiego
uniknęłoby się, gdyby wiernie przyjęto wezwania Najświętszej Maryi
Panny która wiele razy uprzedzała nas o wielkim niebezpieczeństwie
grożącym Kościołowi i ludzkości.
Nie bój się i nie dbaj o sądy innych, mów wyraźnie i nawołuj dusze
do rzeczywistości utraconej z oczu. Ludzie utracili rozum. Jeśli
ciebie nie posłuchają przyjdzie dzień, w którym mieszkańcy Niniwy
powstaną na sąd, by oskarżyć ten niewierny, pogański i zbyt bezbożny
rodzaj ludzki.
Błogosławię cię Don Ottavio
Ojciec R.
ARCYDZIEŁO
MĄDROŚCI
I POTĘGI BOGA
4.09.1976 r.
Don
Ottavio, jestem Ojciec Benedykt.
Spieszę powiedzieć ci o moim bezgranicznym i niewymownym szczęściu,
jestem w Niebie! Ja także nie będę się silił objaśniać ci czym jest
Niebo, bo byłoby to próżne i niepożyteczne. Niebo jest czymś co
przewyższa naszą ludzką naturę bardziej niż Niebo przewyższa
ziemię.
Życie na ziemi, nawet opromienione wiarą, zawsze otoczone jest
zaciemnieniem. Nie mam na myśli ciemności piekielnych ale jest to
zaciemnienie towarzyszące samej wierze, bo my przecież widzimy jak
mówi św. Paweł, ale nie wyraźnie. Ci, którzy mnie w chwale
wyprzedzili kilkakrotnie mówili ci o Świętych Obcowaniu. Tu nie mam
nic do dodania: Świętych Obcowanie jest miłością w czynie. Ta
napędowa siła miłości, ta tajemnicza moc miłości, która zwycięża
wszystko, jest rzeczywistością jaką żyć możemy intensywnie lub mało
intensywnie a nawet nią nie żyć wcale. To bowiem zależy prawie
całkowicie od naszej wolnej woli, mniej lub więcej oświeconej i
przenikniętej wiarą.
Wzywajcie nas a przyjdziemy!
Okażcie
zaufanie a nie zawiedziemy!
Proście a pomożemy wam w otrzymaniu tego o co prosicie!
Nalegajcie a będziecie zadowoleni!
Don Ottavio, łącznie z tym co powiedziałem, zapewniam cię, że nasza
umowa zachowa całą swą świeżość. Trzeba nalegać, aby ten cudowny
dogmat, jedno z tych wspaniałych Arcydzieł Mądrości i Potęgi
Boga, był rzeczywiście przeżywany w swej prawdziwej piękności i
skuteczności.
Biedne dusze, biedne dusze, ileż to źródeł wielkiego, wielkiego
bogactwa nie znacie!
Ojciec
Benedykt.
Dogmat
Świętych Obcowanie
w Ciele
Mistycznym ma takie znaczenie
jak
krążenie krwi w ciele ludzkim
5.11.1976 r.
Pisz,
synku, jestem Ludwika.
Wszystkie hałasy i huki świata, wszystkie niedorzeczności dyskusje
tylu osób nie są warte jednej godziny milczenia i skupienia u stóp
Pana. W tym, co wiesz odnośnie bliskich już zdarzeń muszę cię
upewnić, wiedz, że wszystko jest pod kontrolą Najwyższego, toteż
postępuj z zupełną ufnością i pełnym zawierzeniem. Powiedziałam, ci
już, że masz wielu przyjaciół w Niebie, a inni ci to potwierdzili.
Wszystkim zawsze wpajaj konieczność praktycznego stosowania i
konkretnego korzystania z tego wspaniałego dogmatu Obcowania
Świętych. Tam są olbrzymie skarby duchowego bogactwa zapomniane i
skazane na bezowocność.
Kościół Jezusowy i zarazem nasz nie znalazłby się w takiej udręce
gdyby ci, do których to należy, wychowali i oświecili wiernych co do
cudu Świętych Obcowania. Na to nigdy nie będziesz dość nalegał. W
Kościele odrodzonym dogmat Świętych Obcowanie będzie jednym z
głównych przeżyć.
Jasne,
aby ten dogmat zrozumieć, jak i też inne, potrzeba pokory wiary,
nadziei i miłości.
Ludzkie ciało, doskonałe w swym kształcie zewnętrznym i budowie
wewnętrznej byłoby bez krążenia krwi tylko trupem...
A Ciało Mistyczne czymże by było bez cudu tego krążenia, czyli bez
Obcowania Świętych?
Więc widzisz jak materializm zagasił nawet ten drogocenny płomień.
Ale odwagi! Nie lękaj się! Zastanów się jak tajemniczymi drogami
prowadził się Pan dotąd a potem powiedz mi, czy możesz jeszcze
wątpić?
Błogosławię cię
Ludwika.
W
chwilach krytycznych wołajcie o pomoc
do
ŚWIĘTYCH!
10.11.1976 r.
Don
Ottavio, to ja, Marysa.
Czekałam aż zechcesz ze mną mówić i jestem zadowolona, że mi to
umożliwiłeś. Już ci tyle powiedziano o Świętych Obcowaniu ale można
jeszcze wiele więcej powiedzieć.
Ja, a ze mną wszyscy mieszkańcy Nieba, pragniemy utrzymywać z wami
łączność. To święta rzecz, owoc nieskończonej Dobroci Boga,
odpowiada dobru całego Ciała Mistycznego, którego wszyscy
jesteśmy członkami. Lecz jest to dobro zwłaszcza dla was, którzy
jesteście w drodze i znosicie niedostatki, trudności, lęki, obawy,
niepewności, zmęczenie i cierpienie.
Możemy wiele pomóc i ulżyć ale tylko w miarę jak wy wierzycie i
ufacie w naszą pomoc i jak o to prosicie. Ta łączność między wami w
drodze a nami w Niebie musi być świadoma i upragniona
Otóż z naszej strony trwa ona zawsze, ale z waszej nie ma jej prawie
wcale, chyba tylko u niewielu dusz.
Taka
łączność powinna być skutkiem waszej wiary i miłości, bo u nas wiara
już nie istnieje. My już nie wierzymy bo widzimy i dlatego wiary już
nie potrzebujemy.
Don Ottavio, materializm, ta gęsta mgła, zaciemniła światło
Objawienia i z tak wielkiego i cennego dziedzictwa mało co
pozostało w sercu tego pogańskiego pokolenia.
W krytycznej chwili życia Kościoła, kiedy wielu chrześcijan zdaje
się utraciło zrozumienie sensu i wartości życia, chciałam powrócić
do tego dogmatu, do tej zadziwiającej rzeczywistości Ciała
Mistycznego.
Cień wiary, który jeszcze pozostał w sercach bardzo często ulega
interesom ludzkim, egoizmowi i pysze i to właśnie w chwili
krytycznej dla Kościoła, w której czeka go czołowe starcie z
wszystkimi ciemnymi mocami zła i piekła.
Oczekują was żałoby, głód i pragnienie, przelew krwi, epidemie i
inne nieszczęścia...
Czyż więc ta trwożna zapowiedź nie jest aktem miłości i braterskim
wezwaniem, abyście się zwrócili do tych, którzy mogą i chcą wam
pomóc?
Nie odkładajcie zwrócenia się do nas na chwilę rozpaczy! Niech
wszyscy wiedzą, że chwila strasznego oczyszczenia nie jest z Woli
Bożej ani przez Niego wywołana, lecz spowodowana będzie przez wasze
grzechy i moce Złego.
Don Ottavio, nie bój się niczego! Wierzysz - a wiara twoja nie
będzie bezpłodna lecz wyda swoje owoce.
Marysa.
Zdumiewające skutki dogmatu
ŚWIĘTYCH
OBCOWANIE
30.05.1978 r.
Pisz,
bracie Don Ottavio
jestem
matka Małgorzata!
Czytając twoje posłannictwa dusze proste i pokorne łatwo przyjmują
ich treść, ale tylu innych uwierzy im z trudem, Wielu zaś innych nie
uwierzy z powodu swej zarozumiałości. Ty jednak bracie mój, nie
przejmuj się tym. Nie zapominaj tylko nigdy, że droga ziemska jest
próbą, a ta myśl posłuży wszystkim dobrym duszom jako klucz do
odkrywania coraz ta nowych źródeł światła i łaski.
Don Ottavio, do ciebie mówię, do twoich braci i do wszystkich dobrej
woli i żywej wiary - miejcie ufność wielką ufność w Tym, który idzie
przed wami i was prowadzi. Miejcie także ufność i w nas, braciach i
przyjaciołach waszych, którzyśmy już doszli do wspólnego Domu Ojca.
Wszystkim to powiedz, nigdy nie ustawaj w powtarzaniu i naleganiu,
że dogmat o Świętych Obcowaniu jest rzeczą zdumiewającą ze swej
natury i ze skutków jakie sprawia.
Bracie mój, wasza próba wydaje się wam wielką i prawie nie do
wytrzymania. Ona jest wielką naprawdę, ale gdybyście ujrzeć mogli
jej cudowne skutki w tylu duszach, nie narzekalibyście wcale i
prosilibyście o jeszcze więcej.
Ty bracie Don Ottavio, czujesz w głębi serca oburzenie z powodu
tryumfu nieprawości, ale przypomnij sobie ile powiedziano ci o
nieustannej walce potęg ciemności z potęgami światła. Tyle razy
zapewniano cię, że ciemność nigdy nie weźmie góry, toteż aby
zachować swą duszę w pokoju i pogodzie, nawet podczas nasilenia
wałki, musisz wierzyć w zupełną moc i Jezusa i tych wszystkich,
którzy w Nim i z Nim tworzą Jedno.
Ufnie idźcie więc naprzód, czujni na każdy Jego znak. Starajcie się
uprzedzać, jeśli to tylko możliwe, każde Jego pragnienie. Jezus lubi
tę czujność na każdy znak Jego Boskiej Woli. Przypomnij
jeszcze to, co już niezliczone razy było powtarzane:
pokory!
Bójcie się tylko jednej rzeczy - grzechu w ogóle ale zwłaszcza pychy
i zarozumiałości, gdyż to jest przyczyną wszelkiego zła.
Wszyscy jesteście słudzy niepożyteczni. Tą prawdą powinna być
przejęta wasza dusza, wasze serce, wasz duch bo bez pokory,
głębokiej pokory, wszystko co jako narzędzia wybrane czynicie,
będzie niepożyteczne i próżne.
Don Ottavio, powtarzam ci, że przez tę więź, jaka nas. w życiu
złączyła, błagam Boga Wszechmogącego, by ci pobłogosławił i
wszystkim tobie przyjaznym
Matka
Małgorzata.
Łatwość
łączenia się ze ŚWIĘTYMI
13.11.1976 r.
Bracie, wyjaśnić ci muszę niektóre pojęcia co do sposobu łączenia
się z nami. Nie jest to takie trudne jak może się tobie i innym
wydawać. Widzisz, że tu wystarcza twoje pragnienie i zwykła prośba a
już zwracamy się do was... Tu potrzebne są raczej główne warunki
wewnętrzne jak wiara, pokora, ufność a przede wszystkim łaska.
Jasne, że kto automatycznie wyłączył się przez grzech z Świętych
Obcowania nie może łączyć się z nami.
Z naszej strony, bracie mój, gdy widzimy konieczne usposobienie nie
ma żadnej trudności.
Właśnie ja oczekiwałem i chciałem cię utwierdzić w tym, co
powiedziano ci o zdarzeniach na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
Utwierdź się w przekonaniu, że Sam Pan, Miłość tobą kieruje z taką
wielką delikatnością, a diabeł depce ci po piętach, napełnia lękiem,
obawą i nieufnością, które tak bardzo sprzeciwiają się wierze,
ufności i zawierzeniu, jakich Pan oczekuje od ciebie. On ciebie
obrał za narzędzie, szatan zaś czyni wszystko, abyś był narzędziem
niepożytecznym.
Szatan jest głową i mistrzem wszystkich sabotażystów. Musisz walczyć
ale nie zniechęcaj się. Masz za sobą Jezusa i nas wszystkich.
Trudność w walce jest wielką ale i miejsce odpoczynku będzie
jeszcze większe.
W innych posłannictwach powiedziałem ci, że walczę nadal od chwili
pierwszego buntu. Przygotować się musisz do dni trudnych, do
niedostatku i ofiar, ale zarazem wiesz z pewnością, że Ten, który
wszystko może, zaopatrzy wszystkich i każdego.
Bracie, żadnej wątpliwości, żadnej obawy i niesłusznego lęku. Takie
rzeczy są jakby kijami wsuniętymi w koła, by zwolnić, powstrzymać
lub przeszkodzić planowi Bożemu. To miejsce tutaj obronione będzie i
pod opieką, nie bój się niczego.
Bracie, wybrany zostałeś do wielkiej sprawy, masz wysunąć na forum
Kościoła problem najważniejszy, problem ODKUPIENIA. A więc naprzód w
Nim, z Nim i dla Niego. Masz przed sobą jeszcze długą drogę, usianą
trudnościami lecz stawisz wszystkim czoło i będą pokonane.
Święty
Michał Archanioł.
O
szatanie i jego chytrości
3.06.1978 r.
Bracie
Don Ottavio!
Jestem Archanioł Michał, Książę Wojsk Niebieskich, który chciał tego
spotkania z tobą. Nasze milczenie nie oznacza zapomnienia lub braku
zainteresowania, wzywałeś mnie codziennie a ja zawsze odpowiadałem
ci pomocą.
Po ludzku mówiąc, nie powodzi ci się bracie tak, jakbyś tego chciał,
bo z jednej strony jest ukryta moc zła a z drugiej wyższa jest moc
Woli Bożej. Jesteś więc między tymi dwoma mocami i dlatego
przeżywasz ciągle konflikt wewnętrzny, bo życie człowieka na ziemi
jest ciągłą walką, wielką walką a nawet największą walką na ziemi,
która decyduje o całej wieczności.
Lecz bieda jest w tym, że żadnej bitwy nie można prowadzić i wygrać
bez poznania nie tylko nieprzyjaciela ale również jego chytrości,
zasadzek, strategii oraz intencji jakie ma względem przeciwnika...
Drogi Don Ottavio, największym nieszczęściem dla Kościoła i dla
dzisiejszych dusz jest niewiara w istnienie nieprzyjaciela. On sam
podtrzymuje tę niewiarę i w całej ludzkości rozszerza.
Ale jeszcze poważniejszym złem jest to, że tę niewiarę rozszerzają
w Kościele ci, którzy winni być czujnymi strażnikami i uważać na
każdą zasadzkę zastawioną przez nieprzyjaciela dusz. Najbardziej
bolesnym jest to, że ci, których Bóg wybrał na przewodników i
chorążych wielkiego wojska żołnierzy Chrystusowych, nie tylko że nie
wierzą, ale ciebie uważają za wariata jeśli odważysz się mówić o
diable i o trzykroć świętym obowiązku zwalczania go wszelkimi
środkami, jakie Dobroć Boża daje wam do rozporządzenia.
Jedynym prawdziwym powodem śmierci Chrystusa na Krzyżu było
pragnienie wyrwania dusz zuchwałemu wrogowi, który zdawał się nie
znać tej rzeczywistości o czym świadczy jego wstrętne dręczenie za
pomocą oszustw i kłamstwa.
Bracie Don Ottavio, łamiesz sobie głowę, by zrozumieć jak osoby
Bogu poświęcone mogły - zawsze są tu wyjątki, co trzeba podkreślić
- mogły wyprowadzić Kościół poza jego naturalną oś wywołując
wielkie zachwianie i krzywdę. Jak to się stało? - pytasz. I tu też
już kilkakrotnie miałeś odpowiedź: pycha, pycha mniej lub więcej
ukryta sprowadziła tę ciemność otaczającą cały Kościół.
Jak obszedł się z tobą pasterz wielkiej diecezji? Dlaczego oburzył
się tak na ciebie? To sprawiła ciemność otaczająca jego duszę. Gdyby
miał światło nie zachowałby się tak. Dziś rano Lorenzo wskazał ci
prawdę, - nie wierzą i wszystko biorą po ludzku.
Bracie, ta postawa tylu osób będzie dla ciebie i dla Stowarzyszenia
Nadziei przyczyną innych jeszcze cierpień, ale Lorenzo powiedział
słusznie, że gdyby tchórzostwem cofnąć się, a więc naprzód! Walka
trwa i wciąż będzie się wzmagała lecz wynik jest postanowiony i
znacie go, a więc naprzód bez obawy!
Błogosławię cię bracie a z tobą błogosławię przewodniczącego, radę i
wszystkich członków dobrej woli tego Stowarzyszenia.
Bóg jest z wami, z wami jesteśmy wszyscy z Kościoła Tryumfującego,
czegóż więc się obawiać?
Święty
Michał Archanioł.
O
naturze Aniołów
14.06.1978 r.
Pisz mój
bracie, jestem Don Orione,
Aniołowie, bardziej od nas stworzeń ludzkich, uczynionych na obraz i
podobieństwo Boże, promieniują tymże Bożym podobieństwem w wyższym
stopniu. Jako duchy czyste, wolne od materii, nie są tak jak nasze
dusze, uwiązane ani ograniczone przestrzenią. Poruszają się ż
szybkością myśli toteż w dobrym i złym mogą o wiele więcej niż wy
jesteście zdolni.
Wolni od materii mogą działać na materię w zadziwiający sposób.
Ten wstęp uważam za pożyteczny, bo znając lepiej naturę aniołów,
łatwiej jest ją rozumieć.
Jako istoty duchowe nie są widzialni, więc mogą być przy tobie w
wielkiej ilości, ale ty tego nie odczuwasz chociaż wiele dookoła
ciebie działają.
Gdy chodzi o aniołów czarnych, łatwo pojmuje się ich nieustanną
czynność, lecz teraz pod ich względem panuje w Kościele prawie
zupełna ciemność. Te ciemne moce zła do takiego stopnia wpłynęły na
umysły i serca sług Bożych oraz w ogóle ludzi, że sposób ich
przemawiania ujawnia nieświadomość i przesądy bo czyż nie mówią, że
diabeł jest "tabu", przesądem średniowiecznym? A na szczycie
Kościoła czyż również nie ma zapatrywań spoganiałego ludu?
Bracie mój, dobrze byłeś pod tym względem pouczany, ale dalekie
jest jeszcze od realizacji, aby twoje posłannictwo i tę główną
kwestię nauki chrześcijańskiej wysunąć na kobierzec. Dobrze już
wiesz bracie mój, że prawdziwe dobro otrzymuje się za cenę
cierpienia.
Moje instytucje rozwinęły się już za mego życia ale jakże zapłacić
za nie musiałem cierpieniem.
Idąc przez miasto widziałeś wielkie budowle wznoszące się ku niebu,
jakby wyzywając je. Patrzyłeś, podziwiałeś i oceniałeś według ich
stylu i budowy lecz potem pomyślałeś o tej części, która musi ten
olbrzymi ciężar dźwigać i która może być przez niego zgnieciona.
Tak też jest z duszami wybranymi na fundament Dzieł Bożych, których
ciężar muszą znosić. Bowiem ich odpowiedzialność jest wielka.
Nieustanne napaści nieprzyjaciela, który Dzieł Bożych nienawidzi,
nie chce ich i zwalcza wszelkimi środkami, które podsuwa mu jego
inteligencja, moc i złość.
Przecież
Doń Ottavio, nie ma się co dziwić napaściom jakie znosić musi
Stowarzyszenie Nadziei ze strony tego, kto dobro nienawidzi a za
wszelką cenę szerzy zło. Trzeba sobie tylko przypomnieć jak trzeba
walczyć i jakich użyć środków obrony.
Don Ottavio, pierwszą waszą wadą, która stawia was niżej wobec
nieprzyjaciela - to brak przekonania. Wielu wierzy tylko w to co
widzi, ale wobec rzeczywistości niewidzialnych stają się niepewni i
wahający jakby te rzeczywistości nie istniały. Wczoraj powiedziano
ci, że jest to wiara tylko powierzchowna a ja muszę to potwierdzić.
Bądźcie roztropni, roztropni, roztropni jak gołąbki ale też i
przebiegli.
Nigdy
się nie wysuwać bo oni ciągle was szpiegują. Kiedy więc trzeba
mówić, zawsze musi być straż gotowa do egzorcyzmowania, następnie
potrzebna jest modlitwa, ale przede wszystkim pokora i pokora.
Diabeł pokory nie znosi, akt pokory wstrząsa nim do tego stopnia,
że wbrew swej woli prawie zawsze porzuca swą zdobycz. Bracie, czy to
ciebie nie dziwi, że słyszałeś te rzeczy jakiś dzień temu a ja ci to
znowu powtarzam?
Jednak powtarzanie jest rzeczą dobrą zwłaszcza tam, gdzie codzienne
trudności powodują zapominanie rzeczy koniecznych. Przecież
przeciwnik czyni wszystko, by nasze myśli i czyny odwrócić od
dążenia ku dobru i uczynić je bezwładnymi i nieszkodliwymi.
Oto przyczyny dla których my z Nieba staramy się wam pomagać na
wszelki sposób. My tu jesteśmy w pokoju i szczęściu. Niczego nam
nie brakuje i niczego więcej nie możemy pragnąć. Jednak wasza walka
staje się naszą walką, dlatego jesteśmy obok was zawsze gotowi
pomagać wam na pierwsze wasze wezwanie.
Proszę Boga by was pobłogosławił i był zawsze z wami.
A Maryja też niech was błogosławi i strzeże od wszelkiego zła.
Don
Orione.
KORONKA
do
Dziewięciu Chórów Anielskich
Boże,
wejrzyj ku wspomożeniu memu -
Panie,
pospiesz ku ratunkowi memu -
Chwała
Ojcu...
1
- Na cześć Chóru SERAFINÓW
O wy,
płomienne duchy miłości wiecznej, napełnijcie nią nasze dusze,
byśmy stali się żywymi płomieniami Miłości Bożej dla
świata. Ojcze nasz... Trzy Zdrowaś... i Chwała Ojcu... Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru. Serafinów zmiłuj się
nad nami Panie - zmiłuj się nad nami.
2
- Na cześć Chóru CHERUBINÓW
O Wy,
którzy dzień i noc uwielbiacie Majestat Boży dopomóżcie nam
zniszczyć wszelki ateizm, aby cały świat wielbiąc Boga żył
szczęśliwy. Ojcze nasz... Trzy Zdrowaś... i Chwała Ojcu... Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru Cherubinów zmiłuj się
nad nami Panie - zmiłuj się nad nami.
3
- Na cześć Chóru TRONÓW.
O Wy,
żywe trony Boga Wszechmogącego, przyjdźcie i dopomóżcie nam zburzyć
trony szatana i przygotować tron dla Chrystusa Króla. Ojcze nasz...
Trzy Zdrowaś... Chwała Ojcu... Dla wstawiennictwa św. Michała
Archanioła i chóru Tronów zmiłuj się nad nami Panie - zmiłuj się
nad nami.
4
- Na cześć Chóru PANOWAŃ.
Aby
zapanowała nam miłość i zgoda, łaska i pokój Boży, aby zapanował
Chrystus Król. Ojcze nasz... Trzy Zdrowaś... Chwała Ojcu...
Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru Panowań zmiłuj się nad
nami Panie - zmiłuj się nad nami.
5
- Na cześć Chóru MOCARSTW.
Aby Moc
Boża w nas wstąpiła, byśmy oprzeć się mogli mocom czarta i wyrzucili
go precz z tego świata. Ojcze nasz... Trzy Zdrowaś... Chwała
Ojcu...
Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru Mocarstw zmiłuj się
nad nami Panie - zmiłuj się nad nami. .
6
- Na cześć Chóru POTĘG.
Aby Pan
dał Boską potęgę naszym myślom, słowom i czynom do
skutecznego szerzenia Jego Królestwa.
Ojcze
nasz... Trzy Zdrowaś... Chwała Ojcu...
Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru Potęg zmiłuj się nad
nami Panie - zmiłuj się nad nami.
7
- Na cześć Chóru KSIĘSTW.
O Wy,
potężni i wspaniali Książęta Niebiescy, przyjdźcie do nas słabych i
grzesznych, wspomóżcie nas we wszystkich naszych potrzebach. Ojcze
nasz... Trzy Zdrowaś... Chwała Ojcu... Dla wstawiennictwa św.
Michała Archanioła i chóru Księstw zmiłuj się nad nami Panie -
zmiłuj się nad nami.
8
- Na cześć Chóru ARCHANIOŁÓW.
O Wy,
dostojnicy i posłowie Nieba, otwierajcie Niebo przed nami i brońcie
nas, by moce piekła szkodzić nam nie mogły. Ojcze nasz... Trzy
Zdrowaś... Chwała Ojcu...
Dla
wstawiennictwa św. Michała Archanioła i chóru Archaniołów zmiłuj
się nad nami Panie - zmiłuj się nad nami.
9
- Na cześć Chóru ANIOŁÓW.
O Wy,
dobrzy i ukochani nasi bracia niebiescy, dozwólcie nam cieszyć się
stale waszą obecnością, napełniajcie nas dobrymi myślami i
prowadźcie nas. Ojcze nasz... Trzy Zdrowaś... Chwałą Ojcu...
Dla
wstawiennictwa św: Michała Archanioła i
chóru Aniołów zmiłuj się nad nami Panie-zmiłuj się nad
nami.
Na
zakończenie koronki.
Dzięki
Ci Boże za św. Michała Archanioła - Ojcze nasz... Dzięki Ci Boże za
św. Gabriela Archanioła - Ojcze nasz... Dzięki Ci Boże za św. Rafała
Archanioła - Ojcze nasz...
Dzięki
Ci Boże za św. Anioła Stróża - Ojcze nasz...
*
* *
Potężna
Niebios Królowo i Pani Aniołów*)
Ty,
która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę
szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały
szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie,
strąciły do piekła. Amen.
Święci
Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.
Święty
Michale Archaniele wspomagaj nas w walce**) a przeciwko
niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną. Niech go
Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty Książę Wojska
Niebieskiego, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz
ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła; Amen.
*) Pewna
pobożna osoba, którą Najśw. Maria Panna darzyła swymi łaskami miała
w roku 1853 widzenie i ujrzała szatanów rozproszonych po całej ziemi
i czyniących na niej niewypowiedziane spustoszenia. Równocześnie
wzniosła serce i myśli do Najśw. Maryi. Panny i usłyszała od Niej,
że czas najwyższy wzywać Królową Aniołów, by posłała na ziemię
Zastępy Niebieskie. "Matko Moja - zawołała owa osoba - Ty, która
jesteś tak dobrą, czyżbyś nie mogła uczynić tego bez naszej prośby?
Nie - odrzekła Najśw. Panna - bowiem warunkiem postanowionym przez
Samego Boga dla otrzymania łask jest modlitwa. Naucz mnie zatem,
Matko Moja, jak mamy Cię prosić? zawołała owa pobożna dusza i w tej
samej chwili zdało się jej jakoby Najśw. Panna nauczyła ją modlitwy
"Potężna Niebios Królowo". Ta modlitwa rozszerzyła się bardzo
prędko, uzyskała aprobatę wielu biskupów i arcybiskupów a Ojciec
Św. Pius X reskryptem z 8. 07. 1908 r. nadał 300 dni odpustu dla
tych, którzy ją pobożnie odmówią.
**)
Modlitwa nakazana przez Papieża Leona XIII do odmawiania po każdej
cichej Mszy św.
*
* *
O
DUSZACH CZYŚĆCOWYCH
w
objawieniach prywatnych
Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je
w przepaści Miłosierdzia Mojego. Niechaj strumienie Krwi Mojej
ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie
umiłowane, odpłacają się Mojej Sprawiedliwości. W twojej mocy jest
przynieść im ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie
odpusty i ofiaruj za nie... O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie
byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej
Sprawiedliwości.
(Słowa
Pana Jezusa do Sługi Bożej Siostry FAUSTYNY na ósmy dzień
nowenny przed Świętem Miłosierdzia
Bożego.
Dzienniczek 1226).
O
duszach czyśćcowych
Opowiadanie o duszach w czyśćcu zawsze jest na czasie a jak bardzo
jest to pożyteczne przekonamy się w czasie czytania.
Wpierw postawmy sobie pytanie - co dzieje się po śmierci?
Kiedy dusza już opuściła ciało czuje się jakby zagubiona, jakby
przez Boga ogarnięta. Oświetlona jest tak wielką światłością, że w
jednym momencie widzi całe swoje życie i to co za nie zasłużyła
sobie (wypowiedź duszy czyśćcowej). Przy tym w zależności od stanu
swej duszy albo widzi Boga i Jego Wspaniałości, albo tylko potężne
światło Jego Obecności. Dusza skazana na potępienie takiej łaski nie
otrzyma nigdy. Jeżeli dusza jest zupełnie czysta, wolna od grzechu i
od kar za grzechy, może natychmiast wejść w wieczne oglądanie Boga,
jest przecież w całkiem czystej szacie godowej. Boże światło, które
ją przeniknęło napełnia ją niewypowiedzianym szczęściem i porywa do
radości Nieba.
Dla duszy splamionej lecz bez grzechu śmiertelnego, światło to już
jest sądem, ponieważ jej stan pełen skaz nie jest zgodny z
nieskończoną świętością i doskonałością Boga. Dlatego też
zjednoczenie z Bogiem, jej wieczne szczęście jest niemożliwe. Taka
dusza nie zniosłaby Jego bliskości. Dlatego przypuszczalnie większa
część ludzi nie doszłaby do Nieba gdyby po śmierci nie było
jakiegoś oczyszczenia.
Za pośrednictwem Kościoła Bóg mówi wyraźnie: po śmierci dusze będą
oczyszczone przez kary oczyszczające (Sobór Florencki) i "istnieje
ogień czyśćcowy" (Sobór Trydencki). Wiary o tym kościół nie opiera
tylko na zdaniu z Pisma św. - "Jest rzeczą świętą i zbawienną
zanosić ofiary pokutne za zmarłych, aby uwolnieni zostali ze swych
grzechów (2 ks. Mach. 12, 46), ale także przypomina surową
przypowieść Zbawiciela o więzieniu, z którego nikt nie wyjdzie
zanim nie spłaci swego długu do ostatniego grosza. (Mat. 5, 25 -
Łuk. 12, 58).
Św. Paweł także przypomina, że są dusze, które tylko "jak przez
ogień zostaną uratowane" (I Kor. 3, 15).
Dusza, która w chwili śmierci jest zbrukana, w obliczu Boga jest
jakby zdruzgotana, jakby przytłoczona ciężarem swych win, które
trzeba
zmazać, tak bardzo, że sama wtrąca się do ognia czyśćcowego.
Dopiero wtedy pojmuje kim jest Bóg i Jego miłość do dusz i jak
wielkim nieszczęściem jest grzech w obliczu Bożego Majestatu.
(Wypowiedź duszy czyśćcowej)
Chciałoby się wprawdzie rzucić w ramiona Boga ale odczuwa się
zupełną niezgodność, jakby spętanie. Dusza bólem żalu rozdarta
wzdycha i tęskni za Bogiem i jest pełna głębokiej wdzięczności, że
może jeszcze odpokutować, odcierpieć to w czym zawiniła.
Dusza wie, że jest uratowana i ta myśl pociesza ją w jej męce. Tak,
jest to wielkie MIŁOSIERDZIE BOŻE, że nawet po śmierci jest możność
odpokutowania. Ogień czyśćcowy jest zatem tajemnicą łaski, ogniem
Bożego MIŁOSIERDZIA.
Zmarła zakonnica, której wolno było objawiać się swej rodzonej
siostrze potwierdza to swoimi słowami: ...mogłam natychmiast po
śmierci poznać Boga w pełnym blasku, jednak kiedy wstąpisz do
błyszczącego, kryształowego pałacu a spostrzeżesz na nogach kurz,
będziesz się oglądać za jakimś dywanem, aby je oczyścić. To było
prawdziwe męczeństwo! Miłość... Miłość...
U większości dusz, do tej niepojętej, bolesnej tęsknoty dochodzi
jeszcze kara za ich indywidualne, osobiste błędy, które na ziemi
jeszcze nie odpokutowali. Ogień oczyszczający, który je przepala
trwać będzie przede wszystkim te części ciała, które były przyczyną
grzechu. Mimo, że ciało pozostało na ziemi, dusza będzie miała
odczucie jakoby je posiadała, aby ono także miało udział w karze,
którą Pan nałożył na duszę. Jest to akt Sprawiedliwości Bożej,
ponieważ na Sądzie Ostatecznym nie będzie już czyśćca i ciało,
które razem z duszą grzeszyło nie byłoby inaczej ukarane.
Siostra Nativitas (zm. 1798) uzupełnia, że "wiele lat przed Sądem
Ostatecznym wzmagać się będą męki czyśćcowe dla każdej duszy w
zależności od jej winy. Bóg może dać duszy cierpieć w jednym roku
więcej niż kiedy indziej w czasie stu lat. Aniołowie oznajmią
duszom, że tylko dlatego tak bardzo cierpią, ponieważ zbliża się Sąd
Ostateczny i Bóg zwiększa ostrość cierpienia bo chce je skrócić.
(4)
Dusze
czyśćcowe bardzo potrzebują pomocy
One już nie mogą tak jak na ziemi zadośćuczynić Bożej
Sprawiedliwości przez dobre uczynki. Biskup Keppler ż Rottenburga,
wielki kaznodzieja i orędownik dusz czyśćcowych trafnie powiedział:
w czyśćcu zegar zawsze bije tak samo - cierpieć - czekać, cierpieć
- czekać!
Rozważyć jeszcze trzeba, że cierpienie w czyśćcu jest bez zasług,
gdy natomiast na ziemi cierpienie znoszone cierpliwie powiększa
nasze wieczne szczęście. Według św. Augustyna, kary i cierpienia
dusz czyśćcowych gorsze są niż męki męczenników. To potwierdza
cierpiący w czyśćcu brat św. Magdaleny de Pazzis: "męczarnie
męczenników są wobec cierpień czyśćcowych miłą rozrywką".
Według św. Tomasza z Akwinu i św. Bonawentury, dusze czyśćcowe
goreją w tym samym ogniu co potępieni, z tą tylko różnicą, że w
piekle dusze przeklinają Boga, gdy w czyśćcu wielbią i dziękują za
ratunek. W porównaniu do ogromnego żaru jaki Boża Sprawiedliwość
rozpala, ziemski ogień jest tylko łagodnym tchnieniem.
Oprócz tego są tysiące rodzajów cierpień czyśćcowych w zależności
od tego w czym dusza zgrzeszyła, na przykład: grzechy przeciwko
miłości jak oszczerstwa, zniesławienia, potwarz, zawziętość, kłótnie
z chciwości i zazdrości będą szczególnie surowo karane.
Dusze czyśćcowe są w gorszej sytuacji niż żebracy, bo mogą tylko
cierpliwie cierpieć w zupełnej zależności od Woli Bożej. Wyjątkowo
tylko zezwala mi Bóg przypominać się żyjącym przez pukanie, kroki,
westchnienia, skargi, różne odgłosy czy nawet ukazanie się.
Według świadectwa wielu świętych i dusz czyśćcowych najbardziej
opuszczone i cierpiące są dusze, które nie należą do Kościoła
Katolickiego dlatego, że całkowicie pozbawione są pomocy. Ich
bliscy, którzy nie wierzą w czyściec, nie modlą się za nich ani za
nich nie ofiarują żadnych dobrych uczynków, a poza tym ich miejsce
oczyszczenia jest od innych odosobnione.
Według
świadectwa wielu świętych i dusz czyśćcowych, czyściec podzielony
jest na trzy strefy oczyszczenia.
Według św. Franciszki Rzymskiej (zm. 1440) najniższa strefa
znajduje się blisko piekła i przystęp do niej mają demony. O tym
opowiadają jeszcze św. Brygida i Katarzyna Emmerich. Jedna z dusz
czyśćcowych nazywa tę strefę "wielki ogień czyśćcowy", ale i tam są
jeszcze stopnie. Na najniższym i najboleśniejszym znajdują się
grzesznicy, którzy popełnili niesamowite zbrodnie i w takim stanie
zastała ich śmierć. Uratowani oni zostali od piekła jakby przez cud
często przez modlitwy pobożnych rodziców lub innych osób. Dalej
przychodzą te dusze, które były obojętne wobec Boga, nie wypełniały
obowiązku spowiedzi i komunii Wielkanocnej. W godzinie śmierci się
nawróciły ale nie zdążyły już przyjąć Komunii św. One cierpią
niesłychane męki, zupełnie opuszczone, bez żadnej pomocy
modlitewnej. Tam znajdują się także letnie dusze zakonne, które
zaniedbywały swoje obowiązki i w stosunku do Jezusa byli obojętni,
również kapłani, którzy powierzonych sobie dusz nie napełniali
miłością do Boga, gdyż nie wykonywali swoich obowiązków z należytą
czcią i szacunkiem należytym Majestatowi Bożemu.
W strefie środkowej lub w "małym ogniu czyśćcowym" znajdują się
dusze, które zmarły w grzechach powszednich... albo takie, którym
odpuszczone zostały grzechy, ciężkie, ale za które nie złożyli
dostatecznego zadośćuczynienia Bożej Sprawiedliwości. Do tego
miejsca przejdą później dusze z strefy niższej.
Jedna z dusz, której wolno było w Święto Zwiastowania N.M.P. przejść
do strefy środkowej opowiada: w dniu tym ujrzałam po raz pierwszy
Najśw. Marię Pannę. W wielkim ogniu czyśćcowym nie widzi się Jej.
Jej widok nas ośmiela. Ta dobra Matka mówi do nas z Nieba. Kiedy Ją
widzimy cierpienia nasze się zmniejszają.
Najlżejsza jest strefa najwyższa - "ogień czyśćcowy pragnienia" -
mówi ta dusza. Do tego ognia, trafiają prawie wszystkie dusze.
Niewiele tylko dusz unika go, następuje to tylko wtedy, kiedy już za
życia dusza tęskniła gorącym sercem za niebem i za Bogiem. A to
zdarza się rzadko, o wiele rzadziej niż się na ogół myśli, dlatego,
że wiele dusz, nawet pobożne boją się dobrego Boga i za wielkiej
tęsknoty za niebem nie mają. Przez tę strefę przejść muszą także
dusze z pozostałych stref. W miarę jak dusze się oczyszczają kary
łagodnieją.
Według Katarzyny Emmerich dusza wydostaje się z uwięzienia albo z
ciemności uwolniona dociera do ponurej jeszcze mgły, która ustępuje
coraz to jaśniejszemu światłu. Z tego światła zbliżają się do dusz
aniołowie i je pocieszają. W miejsce poprzednich mąk, dusza odczuwa
teraz męczeństwo tęsknoty, bo Jezusa zawsze jeszcze nie widzi.
Dla lepszego zrozumienia tych tajemnic niech nam posłużą
następujące pytania i odpowiedzi, wybrane z pisma "Głos z drugiej
strony" (3), które posiada wielokrotne imprimatur Kościoła.
Pewna zakonnica we Francji modliła się bardzo dużo i wiele ofiar
składała za swoją zmarłą siostrę. Z dobroci Bożej i dla naszego
pouczenia Pan Bóg pozwolił tej zmarłej siostrze objawiać się. Oto
słowa, które żyjąca zapisała: Ponieważ jeszcze żyjesz na ziemi, nie
potrafisz wyobrazić sobie jakim jest Bóg, ale my tutaj już wiemy i
rozumiemy, dlatego, że nasza dusza uwolniona jest od więzów, które
nas krępowały i przeszkadzały w osiągnięciu świętości. Tutaj
jesteśmy zatopione zupełnie w Woli Bożej, gdy na ziemi, jak bardzo
by się nie było świętym, zawsze jeszcze mamy swą własną wolę. Tu
jej już nie posiadamy. Znamy i wiemy tylko to, co Bogu podoba się
nam oznajmić, nic poza tym.
Nie potrafię ci wyjaśnić jak to jest, że my widzimy ziemię inaczej
niż ty. Zrozumieć to można dopiero, gdy opuściło się ciało, gdyż
wtedy ziemia wydaje się być kropką w porównaniu z horyzontami
wieczności, które otwierają się przed naszą duszą. Dopóki się żyje
nie myśli się o tych sprawach, wieczność nie liczy się. Jedynym
przedmiotem prawie wszystkich pragnień jest ziemia, która jest tylko
przejściem, która tylko przyjmuje ciało stające się znowu ziemią.
Zazwyczaj o niebie się nie myśli. Jezus i Jego miłość są
zapoznane... Kiedy umierają rodzice, przyjaciele, mówi się kilka
pacierzy, popłacze kilka dni a potem zapomina się o nich. Ich dusze
pozostawione są same sobie. Zasłużyły zapewne to sobie gdyż za życia
same nie modliły się za zmarłych a Boski Sędzia odpłaca nam na
drugim świecie to, co czyniliśmy za życia dla drugich. Módl się
dalej za mnie, ja ci to później odpłacę.
Gdzie
znajduje się czyściec?
Czyściec znajduje się w środku ziemi, blisko piekła. (Św. Tomasz z
Akwinu twierdzi także, że znajduje się w głębokim, podziemnym
miejscu, podobnie uważają św. Kardynał Bellarmin i Katarzyna
Emmerich). Dusze znajdują się tam w jednym ciasnym miejscu... jest
ich miliony i miliardy. Ile to już miejsca potrzebuje dusza? Ale są
także dusze, które swoje czyśćcowe upalenia cierpią w miejscach,
gdzie grzeszyły, inne znowu u stóp ołtarzy, ale nie z powodu
ewentualnych błędów, które tam popełniały, lecz dla Adoracji,
jakoby w nagrodę za ich nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i
ich cześć dla miejsc poświęconych. Tam cierpią mniej, niż gdyby były
w czyśćcu i Jezus, którego oczyma wiary i duszy równocześnie
adorują, przez swoją dla nich niewidzialną obecność, łagodzi
cierpienia jakie znoszą. W uzupełnieniu tego powiedziała dusza
wyróżniona Klara Moes (zm. 1895) że obojętni, letni chrześcijanie,
którzy opuszczali niedzielne Msze św. często muszą przez wiele
lat po śmierci pokutować w mękach czyśćcowych przed drzwiami
kościoła, niektórzy nawet dłużej niż 100 lat. (4)
Czy
dusze w czyśćcu zajęte są tylko swoimi mękami?
Nie. Wolno im się modlić i one modlą się dużo uwielbiając Boga także
za ludzi, którzy przyczyniają się do skrócenia ich cierpień. Wielbią
i wysławiają Boga za Jego nieskończone Miłosierdzie, bo dla
niektórych dusz granice między piekłem a czyśćcem były bardzo małe
i wiele nie brakowało a byłyby strącone w straszną przepaść. Możesz
sobie wyobrazić jak wielka jest wdzięczność tych dusz, które tak
zostały wyrwane szatanowi.
Czy
dusze w czyśćcu pocieszają się wzajemnie?
Jedyną nadzieją i jedynym naszym pocieszeniem w czyśćcu jest Bóg...
Bóg Sam raczy łagodzić nasze cierpienia. Wszystkie dusze znajdują
się w mękach odpowiednio do swych win ale wszystkie mają wspólne
cierpienie, które przerasta wszelkie pozostałe, a mianowicie to, że
nie ma Jezusa, który jest naszym życiem, naszym wszystkim i
świadomość, że tę rozłąkę cierpimy z własnej winy. Wielką pociechą
dla nas jest mała modlitwa, która orzeźwia nas jak spragnionego łyk
wody.
Czy
dusze w czyśćcu rozmawiają ze sobą?
Jeżeli
Bóg pozwala, dusze porozumiewają się ze sobą w sposób duchowy bez
używania słów. Na przykład gdy masz jakąś dobrą myśl, jakieś
szlachetne pragnienie, to często jest ono poddawane ci przez twojego
Anioła Stróża lub jakiegoś świętego a nieraz i przez Samego Pana
Boga. Taka też jest rozmowa dusz.
Jak to
jest z odpustami zupełnymi?
Mało, bardzo mało ludzi zdoła je uzyskać. Aby uzyskać odpust zupełny
potrzebne jest szczególne usposobienie serca i woli co niestety
jest rzadkie, o wiele rzadsze niż się na ogół sądzi. W czyśćcu
otrzymuje odpusty, które się ofiarowuje według Woli Bożej. Gdy jakaś
dusza bliska jest swych pragnień, bliska nieba, może być uwolniona
wskutek przydzielonych jej odpustów częściowo lub całkowicie.
Ale ogólnie tak nie jest. Jeżeli
na przykład dusza w czasie swego ziemskiego żywota często
myślała lekceważąco o odpustach lub co najmniej nic sobie z nich
nie robiła, Bóg Sprawiedliwy odpłaca jej zawsze według jej czynów i
według Jego uważania dusze te uzyskać mogą część ofiarowanych za nie
odpustów ale rzadko całe. Ludzie są zdania, że dużo dobrze
odmówionych modlitw, przenosi tę duszę prawie zaraz po śmierci do
szczęścia wiecznego, ale tak nie jest! Któż zgłębić może wyroki
Boże? Któż wyobrazić sobie może tę czystość, jakiej żąda Bóg od dusz
zanim je przypuści do udziału w Jego wiecznym szczęściu?
Ach jakże wielu ludzi zdaje się mieć ręce pełne dobrych uczynków a
w obliczu śmierci stają z pustymi rękoma ponieważ nie czynili ich
tylko dla Samego Jezusa. Chciało się publicznie występować, chciało
się błyszczeć wobec innych ludzi, okazywać się wiernym w
wypełnianiu obowiązków religijnych - niestety to nieraz jest jedyną
przyczyną działania tak wielu dusz. O jakież wtedy na drugim świecie
rozczarowanie! W śmierci, kiedy wszelkie mamidła znikają, jakaż
wielka skrucha i żal ogarnia wtedy duszę!
Czy w
"ŚWIĘTO ZMARŁYCH" uwolnionych zostaje wiele dusz?
W dzień "Święta Zmarłych" wiele dusz opuszcza miejsce pokuty i za
specjalną łaską przechodzi do nieba. Tylko w tym dniu udział w
publicznych modłach Kościoła biorą wszystkie dusze bez wyjątku.
Wiele dusz w czasie długich lat jakie w czyśćcu przebywają,
otrzymują według Sprawiedliwości Bożej tylko tę jedną jedyną ulgę.
Ale najwięcej dusz idzie do nieba nie w dzień Wszystkich Świętych -
w Dzień Zaduszny lecz w wigilię Bożego Narodzenia.
Jak
długo trwają cierpienia w czyśćcu?
Czas trwania mąk jest dla każdej duszy inny. Najdłużej i
najbardziej cierpią ludzie twardego serca i te, o których
błogosławiony Henryk Suse (zm. 1365) mówi: - są ludzie, którzy Boga
tak rozgniewali, że cierpieć muszą w ogniu czyśćcowym aż do końca
świata. Są to zuchwali grzesznicy, którzy nawrócenie swoje odsuwają
aż na koniec życia, są to zuchwali grzesznicy, którzy przed
śmiercią mieli tylko mały żal.
Maria Anna Landmayer wspomina, że dusze pozostają w czyśćcu paręset
lat a Katarzyna Emmerich mówi, że Pan Jezus co roku w Wielki Piątek
wstępuje do czyśćca, aby uwolnić jedną lub drugą duszę swych wrogów,
która była świadkiem Jego bolesnej Męki i Śmierci.
Niedługi czas oczyszczenia mają zwłaszcza ludzie, którzy umierają z
poddaniem się Woli Bożej. Ojciec Paweł Mohl widział kobietę, która
znalazła śmierć w katastrofie kolejowej idącą bezpośrednio do nieba
ponieważ w ostatniej chwili zawołała: Panie, niech stanie Wola
Twoja!
Kto umiera w płomieniach gorącej miłości Boga lub w potokach
głębokiego żalu nie potrzebuje się obawiać ognia czyśćcowego - mówi
św. Bonawentura.
Pojęcie czasu u dusz czyśćcowych jest całkiem inne niż nasze. Według
Anny Maryi Lindmayr, jedna godzina czyśćca wydaje się im jak 20 lat
w wielkim cierpieniu na ziemi. Przy tym - jak jedna z dusz
czyśćcowych wspomniała - najwięcej ich pozostaje przez 20 do 30 lat,
jedna dłużej, druga krócej. Mówię ci to na sposób jaki liczy się na
ziemi bo u nas jest inaczej... jestem tu 8 lat a zdaje mi się
jakobym tu była już 10.000 lat...
Co dusze
w czyśćcu o nas wiedzą?
Pouczająca jest odpowiedź Maryi Simmy, matki dusz czyśćcowych
Vorarlbergu w Szwajcarii. Dusze czyśćcowe wiedzą o nas i o naszych
czasach więcej niż sądzimy. Wiedzą na przykład kto bierze udział w
pogrzebie, kto się przy tym modli a kto tylko idzie... czy odchodzi
bez uczestniczenia w Mszy św., która by duszy w czyśćcu najwięcej
pomogła. Dusze w czyśćcu wiedzą także co się o nich mówi, co się z
ich przyczyny czyni. One są nam o wiele bliższe niż sądzimy, one są
nam bardzo bliskie.
Święty
Michał Archanioł a dusze czyśćcowe
Dusza czyśćcowa opowiada: On jest nie tylko świadkiem wyroku ale
także wykonawcą Bożej Sprawiedliwości... i po dokonanym
oczyszczeniu odprowadza dusze do wiecznej szczęśliwości. On nam
współczuje i dodaje w naszych cierpieniach otuchy przez to, że mówi
nam o niebie. Czasami przychodzi w orszaku Najświętszej Dziewicy,
którą oglądamy w uwielbionym ciele. Ona w swoje święta odwiedza nas
i wtedy wraca do nieba z wieloma duszami. Odwiedzają nas także
Aniołowie Stróżowie. Oprócz św. Michała Archanioła znany ze swej
dobroci dla dusz czyśćcowych jest opat Odillo, patron dusz
czyśćcowych (962-1048) Jemu, który pałał szczególną miłością do
Kościoła Cierpiącego, zawdzięczamy wprowadzenie uroczystości
Wszystkich Świętych.
Nasza
pomoc dla dusz czyśćcowych
Biedne dusze wołają do nas z czyśćca jak Job (19, 21) - zlituje cie
się nade mną wy, przyjaciele moi!
Z nimi i ze świętymi w niebie złączeni zostaliśmy przez chrzest w
jedną społeczność świętych, w jedno mistyczne Ciało Chrystusa,
dlatego możemy i powinniśmy im pomagać. My, "małe dusze" przez
Miłość Miłosierną wybrane, czuć się musimy szczególnie powołane do
tego, gdyż Pan Jezus w swym Orędziu zachęca nas przez Małgorzatę
wyraźnie: uczynisz bardzo dobrze, jeżeli modlić się będziesz za
dusze w czyśćcu cierpiące, bo ich los jest godny litości.
(9. 10. 1966) Jedna z nich, która od 15 lat cierpi w czyśćcu a za
życia uważana była za bardzo pobożną, szukając pomocy tak żaliła się
Maryi Annie Lindmayr: tak szybko nie przychodzi się do nieba, to że
ludzie uważają kogoś zaraz za świętego jest dla niego szczególną
karą ponieważ wtedy nie modlą się troskliwie za tę duszę.
Marię Lataste (zm. 1847), wielką pomocnicę dusz czyśćcowych także
Zbawiciel napominał: módl się za nie, aby je uwolnić od mąk, aby
przyspieszyć ich uwolnienie i wprowadzenie do wiecznego szczęścia.
Módl się za nie, gdyż tym samym modlisz się za siebie... bo kiedy
dusze wyzwolisz, wtedy masz w niebie wielu orędowników, którzy
proszą za tobą przez co ty, jak długo jeszcze pozostaniesz na ziemi
staniesz się coraz świętszą a po śmierci szybko uwolniona zostaniesz
z czyśćca.
Anna Maria Lindmayr opowiada także: poznałam, że Aniołowie Stróżowie
swoim podopiecznym, powierzonym im duszom czyśćcowym: wszystko
oznajmiają i nawet zanoszą do Boga modlitwy i uczynki, które za nie
zostały ofiarowane.
W jaki
sposób pomagać możemy duszom czyśćcowym?
1 -
Zwłaszcza przez ofiarę Mszy św., czego nic nie zastąpi.
Jednak nie tylko zamówić ale przede wszystkim uczestniczyć w niej w
zastępstwie duszy czyśćcowej. We Mszy św., bezkrwawej ofierze
Chrystusa, ofiarowujemy Ojcu Niebieskiemu zasługi i cierpienia Jego
Boskiego Syna, Jego Święte Rany, Jego Drogocenną Krew, Jego pełną
boleści śmierć. On to, w swojej litującej się nad duszami
czyśćcowymi miłości, pozwala nam, że tych drogocennych skarbów
użyczamy im wstawiając się za nich i przyjmując za nich Komunię św
i ofiarując ją za pośrednictwem naszej Matki Niebieskiej. To
wyraźnie Anna Maria Lindmayr podkreśla: wszystkie dobre dzieła
przekazywać musi Matce Bożej a z własnej woli nie wolno jej nic
darować duszom czyśćcowym. Szczególnie pomagają duszom czyśćcowym
Msze św. Gregoriańskie, które odprawiane są w ciągu 30 kolejno po
sobie następujących dniach. Ustanowione zostały przez Papieża
Grzegorza Wielkiego (590-604), który ten zwyczaj wprowadził wskutek
wiarygodnej wiadomości o ukazaniu się pewnej duszy w ten sposób
uwolnionej z czyśćca. Nie jest jednak pewne czy wszystkie łaski tych
30 Mszy św. przydzielone zostaną określonemu zmarłemu. To zależy
zupełnie od Woli Boga i od tego, czy to dusza żyjąc na ziemi ceniła
sobie ofiarę Mszy św.
Posłuchajmy rozmowy, jaką wspomniana poprzednio siostra zakonna
przeprowadziła ze swą siostrą we wrześniu 1967 r.
Siostra:
Bliższa jestem Bogu niż ty sama sobie jesteś bliska, bo ja żyję w
Bogu. Uwielbiajmy Boga! Niebo i ziemio wielbijcie Boga! Staję się
coraz bardziej szczęśliwą!
Zakonnica: W niebie?...
Siostra: Nie! Ale bardzo mało brak dzięki Mszom św. Gregoriańskim.
Zakonnica: Czy te Msze św. są skuteczne?
Siostra:
Tak, bardzo! Wystarczyłaby jedna jedyna Msza św. aby nas zaprowadzić
do nieba ale Pan przydziela zasługi tej Świętej Ofiary na potrzeby
Kościoła.
2
- Cierpienia pokutne.
Każde cierpienie cielesne czy duchowe, które ofiarowane jest za
dusze czyśćcowe przynosi im wielką ulgę. Katarzyna Emmerich mówi:
"wysłowić nie można jak wielką pociechę otrzymują dusze czyśćcowe
przez nasze przezwyciężania i małe ofiary". O świętym proboszczu z
Ars wiadomo, że Boga prosił o to, aby wolno mu było cierpieć za
dusze czyśćcowe.
3
- Modlitwa różańcowa -
jest po Mszy św. najskuteczniejszym środkiem pomocy dla dusz
czyśćcowych. Przez różaniec zostaje codziennie uwolnionych wiele
dusz, które inaczej musiałyby jeszcze wiele lat cierpieć. Przez
odmawianie różańca polecamy je potężnemu orędownictwu Matki Bożej,
która jako ich wielka Pocieszycielka szczególnie chętnie im pomaga.
Matka Boża powiedziała do św. Brygidy: Jestem Matką wszystkich dusz
czyśćcowych. Przez Moje wstawiennictwo cierpienia ich stają się z
godziny na godzinę łagodniejsze.
4 -
Odprawianie Drogi Krzyżowej -
także przynosi im wielką ulgę, kiedy ofiarowujemy za nie cierpienia
i śmierć Jezusa oraz łzy Matki Bożej Bolesnej. Po każdej stacji
dodać możemy - Jezu. Chryste Ukrzyżowany zmiłuj się nad nami i
duszami w czyśćcu.
5 -
Odpusty
są bezcenne - powiedziały dusze czyśćcowe do Maryi Simmy. Na pewno,
ponieważ istotnie skracają ich cierpienia, odpust bowiem jest
ważnym odpuszczeniem przez Boga kar czasowych, które trzeba
odpokutować tu na ziemi lub na drugim świecie, ponieważ przez żal i
spowiedź św. grzechy są wprawdzie darowane jednak kara za nie
zasłużona nie jest zmazana. Kto za życia często zdobywa odpusty dla
dusz czyśćcowych, ten szybciej niż kto inny otrzyma w godzinie
śmierci łaskę odpustu zupełnego. Czerpajmy więc gorliwie z tego
skarbca łask, który nam Jezus przez swoje cierpienia wysłużył i
przez swój Kościół podaje.
6 -
Ćwiczenie się w cnotach i wypełnianie dobrych uczynków.
Przez Annę Marię Lindmayr poleca nam Jezus - abyśmy w każdym
tygodniu wybrali sobie jakąś cnotę i przy każdej sposobności jaka
nam się zdarza ćwiczyli się w niej. Te akty należy jednak przez
naszego Anioła Stróża ofiarować Matce Bożej, aby Ona przydzielała
zasługi duszom czyśćcowym. Na przykład: wykonanie aktów wewnętrznej
pokory i samozaparcia się za te dusze, które cierpią z powodu
grzechów pychy i pogardzania drugimi. Ona mówi wyraźnie - że dużo
pomóc można duszom czyśćcowym przez pokorę, o wiele więcej niż
przez inne ciężkie pokuty. Los tych dusz, które w życiu grzeszyły
przez wyszukane i nadmierne jedzenie złagodzić można postami, inne
znowu potrzebują aktów cierpliwości i łagodności, aby uwolnione
zostały od cierpień za niecierpliwość i złości.
Męki dusz twardego serca złagodzić można uczynkami miłosierdzia. Do
nich zalicza się także jałmużnę a zwłaszcza ofiary na misje.
Prosić możemy nawet dusze w czyśćcu, aby przez swoich Aniołów
Stróżów kazali nas napominać, kiedy w jakiejś cnocie uchybimy... W
ten sposób - powiedziała Anna Maria Lindmayr - w ciągu pół roku tak
bardzo postąpiłam w życiu wewnętrznym, czego w inny sposób nawet po
wielu latach nie spostrzegłam w duszy.
7
- Dobra intencja-
jest dalszym, bardzo łatwym sposobem pomocy dla dusz czyśćcowych. W
dobrowolnej i po wsze czasy trwającej ofierze oddajemy duszom
czyśćcowym wszystkie nasze dobre uczynki które sami dokonujemy i
które zostaną nam przydzielone po naszej śmierci. Przy tym nic nie
tracimy lecz na odwrót tylko zyskujemy dlatego, że "cokolwiek
uczyniliście jednemu z Moich najmniejszych Mnieście uczynili" (Mat.
25, 45).
8
- Woda święcona -
jest według Anny Marii Lindmayr dla dusz czyśćcowych wielkim
dobrodziejstwem. Często Sam Zbawiciel ją zachęcał, aby
rozpryskiwała wodę święconą. Miała to pobożne przyzwyczajenie, że
zanim położyła się na spoczynek, rozpryskiwała wodę święconą dla
dusz czyśćcowych. Pewnego razu - opowiada - zapomniałam o tym i
położyłam się spać, ale dusze przyszły i przebywały wokoło łóżka
tak długo aż wstałam i pokropiłam je wodą święconą.
Wtedy dopiero miałam spokój. Łatwo to zrozumiemy kiedy uprzytomnimy
sobie, że kapłan święci wodę w imię i jako przedstawiciel Kościoła
św., którego modlitwy Boski Zbawiciel przyjmuje i z upodobaniem
wysłuchuje. Dlatego, kiedy dajemy duszom czyśćcowym wodę
święconą wznosi się równocześnie na nowo modlitwa Kościoła do Nieba
i ściąga na nie łaski. Skuteczność wody święconej zależna jest
także od wiary i osobistego zaufania każdego chrześcijanina. Dusze
odczuwają nie tylko oczyszczającą i uświęcającą moc wody święconej
ale także i miłość z jaką się im ją podaje.
9
- Palenie świec -
także pomaga duszom czyśćcowym, dlatego, że - po pierwsze jest to
akt pamięci i miłości, a po drugie dlatego, że świece są poświęcone
i ich światło rozjaśnia mroki czyśćcowe.
Niektórzy z was na pewno się zapytają czy nasze modlitwy i ofiary,
nasze pokuty i cierpienia, nasze dobre uczynki mają tak wielką moc u
Boga? Nie, na pewno nie same z siebie ani przez nas lecz przez Pana
Jezusa, naszego Boskiego Zbawiciela mają tę orędowniczą siłę
zadośćuczynienia. Tajemnica ta polega na tym, że nasze uczynki są
zarazem także uczynkami Jezusa ponieważ On w nas żyje i w nas kocha,
modli się, ofiaruje i cierpi w nas to dobro, które czynimy. Im
bardziej Go kochamy tym bardziej w nas działa, tym nasze uczynki są
wartościowsze i doskonalsze i o tyle pomoc nasza jest
skuteczniejszą.
W takim zrozumieniu wszystko to przedłożyć możemy Bogu, Jemu
zaofiarować i prosić, aby przyjął to jako pokutę i zadośćuczynienie
zastępcze za biedne dusze czyśćcowe. Z tego wszystkiego jasno
wynika, że największą pomocą jakiej udzielić możemy, jest
ofiarowanie cierpień Jezusa i Jego śmierci na Krzyżu i dlatego też
wzniosła skuteczność ofiary Mszy św.
Wdzięczność dusz czyśćcowych
Katarzyna Emmerich mówi "to co ktoś dla dusz czyśćcowych czyni, czy
modli się za nie, czy ofiaruje cierpienie, zaraz mu to wychodzi na
korzyść i wtedy one są bardzo zadowolone, szczęśliwe i wdzięczne.
Kiedy za nie ofiaruję moje cierpienie, wtedy one modłą się za
mnie".
Anna Maria Lindmayr: "Żaden okres mojego życia nie był dla mnie tak
szczęśliwy i bardziej błogosławiony niż czas, który spędziłam z
duszami i dla. dusz czyśćcowych". "Bóg wspaniałomyślnie nagradza
miłość do dusz czyśćcowych i tą drogą najprędzej pomaga nam w
cnotach i doskonałościach, ponieważ te dusze leżą Mu bardzo na
sercu dlatego, że są najbiedniejsze i same już sobie pomóc nie
mogą".
Święty proboszcz z Ars także mówi: "O gdyby wiedziano jak wielką
moc posiadają te dusze nad Sercem Bożym i jakie łaski można za ich
wstawiennictwem uzyskać nie byłyby tak bardzo opuszczone".
Kiedy uprosić chcemy u Boga prawdziwy żal za nasze grzechy zwróćmy
się do dusz czyśćcowych, które od tak wielu lat żałują za swe
grzechy w płomieniach ognia czyśćcowego. Trzeba się dużo za nie
modlić, aby i one modliły się dużo za nas.
Św. Katarzyna z Bolonii (zm.1463) wyjaśnia: "często, to co przez
Świętych w niebie uzyskać nie mogłam, otrzymałam natychmiast, kiedy
zwróciłam się do dusz w czyśćcu". Przyczyną tego, - podaje Anna
Maria Lindmayr - nie jest to, że nas dusze czyśćcowe wysłuchały,
ale to, że Bóg nas wysłuchał ze względu na Jego Miłość do tych
biednych dusz, które Bóg bardzo kocha.
Skoro w czasie czytania tych rozważań poznaliśmy jak wielkie
nieszczęścia powodują grzechy, także te tylko powszednie, wzbudzić
powinniśmy mocne postanowienie zwalczania naszych, słabości i błędów.
Przeżywajmy dlatego każdy dzień w świadomości obecności Jezusa w
nas i z wdzięcznością pamiętajmy o Jego ukrytej w Tabernakulum
miłości, gdzie nieraz jest tak bardzo opuszczony, abyśmy w ten
sposób napełnieni zostali Jego wszystko obejmującą Miłością i w Nim
zupełnie się zmienili.
Będąc tak wewnętrznie z Bogiem zjednoczeni będziemy mogli także
ofiarować więcej tym, którzy sami sobie już pomóc nie mogą, duszom
czyśćcowym.
Tego wam
przez Matkę Bożą życzę, z moim kapłańskim błogosławieństwem,
zjednoczony w modlitwie i przy Mszy św.
wasz
Ojciec Demmeler T.J.
Literatura
1)
- Wielkie Orędzie Miłości - Parvis Bulle
2)
- Orędzie Miłosiernej Miłości - Parvis Bulle
3)
- Głos z tamtej strony - Hacker Grobenzell
4)
- Cierpienia i radości czyśćca - Augere Waldsassen
5)
- Moje przeżycia z duszami w czyśćcu - Simma Christiana
Stein/Rhein.
6)
- Moje obcowanie z duszami czyśćcowymi - Lindmayr Christiana
7)
- Dowody z tamtej strony - Credo Wiesbaden
Wizje
zmarłej w opinii świętości siostry MEDARDY
Zofii
Wyskiel (zm. 16.05.1973 - Poznań)
Kary
czyśćcowe za grzechy dzieciobójstwa
Niedawno miałam straszne widzenie dusz cierpiących w czyśćcu, które
traciły swoje dzieci... widziałam je jak stały, a było ich bardzo
wiele a wkoło nich małe kościotrupki i czaszki... ciągle miały je
dookoła przed oczyma i nie mogły ich z oczu stracić, bo
gdziekolwiek się obróciły, te czaszki o strasznym wyglądzie ciągle
do nich przystępowały jako straszne widma... Matki te miały na
rękach jakieś szmaty i zasłaniały sobie oczy i całą głowę. Z chwilą
jak zakrywały głowę i oczy, aby ich nie widzieć, chusty te
nasiąkały krwią i zalewały je tak, jakby na nie spadała fala
krwawego deszczu... Matki te strasznie jęczały... jęk był taki,
jakoby to była rzeź czy coś podobnego okropnego co nie da się
opisać... Niektóre widziałam że ścinano im głowy a te głowy z
powrotem im odrastały, aby na nowo się męczyć... w rękach ich było
pełno krwi... krew przelewała się z ich rąk. Dane mi było do
zrozumienia, że jest to cierpienie za morderstwa, za mordowanie
własnych dzieci, które jeszcze nie przyszły na świat. Słyszałam nad
nimi głosy, że zwierzęta nie były do takich morderstw zdolne jak
człowiek, który stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże...
zabijając te niewinne istoty zabijają Samego Boga i stają się
bogobójcami, bo dusza to odbicie Boga. Zabijając przeszkadzają Bogu
w spełnieniu Jego zamiarów w stosunku do tych dusz, ileż tu na ziemi
miałby z nich chwały i jak wiele uwielbienia przez całą wieczność,
w której by Go te dusze wysławiały. A teraz, przez wolną wolę,
którą Bóg daje człowiekowi patrzeć musi na zbrodnie i zabójstwa
niewinnych dzieci...
Widziałam również te przez matki zamordowane dzieci. Nie są
ochrzczone bo matki nie dopuściły aby przyszły na świat. Dusze tych
dzieci są w światłości w jakiej być powinny. Te dzieci widziałam
jakby w jakiejś oazie, gdzie nie doznawały cierpień ale jednak były
smutne. Nie były radosne bo nie były w tej szczęśliwości dla której
były stworzone, a którą osiągnęłyby, gdyby były ochrzczone.
Jakkolwiek zawsze widzę Boga Miłosiernego, widok tych matek
cierpiących przejął mnie wielką troską. Gdybym nie wiedziała że to
jest czyściec, myślałabym, że są w czeluściach piekła.
Aniołów Stróżów tych dusz widziałam bardzo smutnych, nic im pomóc
nie mogli... Słyszałam głos tych dusz: zlitujcie się nad nami, bo
ręka Pańska nas dotknęła...
Widziałam dusze ojców tych dzieci, którzy pozwalali na te
morderstwa. Byli w samych ciemnościach, gdziekolwiek się obrócili
była jedna ciemna noc... szukali wyjścia i nie mogli wydostać się z
tej ciemności. Chwilami zabłysło jakieś światło nad nimi z czego
wiedziałam, że to czyściec. Widziałam też, że z ich rąk płynęła
krew a gdy chcieli się stamtąd wydostać napotykali na wielkie
kamienie, upadali na nie, rozbijali się i wracali z powrotem... Męka
ich polegała również na. wyrzutach sumienia i na rozpaczy. Było to
coś strasznego, że myślałam że są w piekle, bo tam jest rozpacz i
wyrzuty sumienia, ale te przebłyski światła wskazywały, że to nie
jest piekło lecz czyściec. Widziałam także ich Aniołów Stróżów tak
smutnych jak tam nad matkami, że nie mogli im nic pomóc.
Zrozumiałam więc, że to nie było. piekło ale czyściec chociaż męki
ich były straszne, nie do opisania...
Widziałam dusze lekarzy, którzy przyczynili się do tych zbrodni i
sami byli zbrodniarzami. Widziałam takich, którzy te zabiegi
czynili dla zysku. Widziałam, że ich pieniądze były takie jak
judaszowskie, za zabicie Boga. Oni także Boga zabili w duszy
dziecięcia a zapłata to 30-ci srebrników judaszowskich. Widziałam
jak wielu z nich szło po wysokiej górze, jakby szklanej z
workiem pieniędzy. Niektórzy byli już na samym szczycie, inni w
połowie drogi. Potem spadali, pieniądze rozsypywały się z tych
worków a oni znowu wracali i znowu szli zbierać pieniądze... i
znowu wspinali się na tę górę i znowu staczali się w dół... Męka ich
była straszna i byli bezradni, nie mogli sobie nic pomóc... Potem
widziałam wysokie kamienie. Oni stali pod kamieniami a domy te
zwalały się na nich i byli juk zdruzgotani. Byłam pewna że wszyscy
są zabici, ale nie, wychodzili spod gruzów, wspinali się na
pozostałe mury i brak im było powietrza, dusili się. Dane było mi
zrozumieć, że to są domy kupowane za nieuczciwe pieniądze.
Widziałam wielu lekarzy, którzy mieli noże w rękach i jakby chcieli
zabić samych siebie. Przebijali siebie a jednak żyli. Wielka to była
dla nich męka a tym bardziej, że był lęk przed śmiercią, przed tym,
że sami muszą się zabić a jednak zabić się nie mogli.
Pytałam się tych dusz, które w tak ciężkich pokutach widziałam,
dlaczego mimo takich zbrodni nie są potępieni a są w czyśćcu -
odpowiedzieli, że mimo wszystko mieli w godzinie śmierci akt
skruchy i wiele dobrych uczynków poza sobą. Na przykład - lekarze
otrzymali wiele miłosierdzia za okazane miłosierdzie i poświęcenie
się dla chorych... Niech każdy weźmie to. pod uwagę, że to tylko
nadzwyczajna łaska, że otrzymali ten akt skruchy, a nie wiemy czy ją
każdy otrzyma.
Po napisaniu tego strasznego widzenia zrozumiałam dopiero, dlaczego
nawiedził mnie przedtem Anioł Pocieszenia dając mi potrzebną pomoc.
Widzenie to było dla mnie szczególnie przykre i męczące...
Cierpienia rozwodników
Widziałam w czyśćcu także dusze, które zerwały Sakrament
Małżeństwa. Dusze te związane są jakby ognistymi łańcuchami... chcą
oderwać się od siebie, aby być swobodne, ale to jest niemożliwe. Im
więcej chcą się oderwać tym bardziej cierpią... bo się szarpią...
Cierpienie - to jest okropne! Gdzie jedna dusza się ruszy tam druga
iść musi za nią.
Widziałam inne osoby, które zerwały Sakrament Małżeństwa żyjąc w.
rozpuście, popełniając grzech wiarołomstwa przez powtórne związki
cywilne, nielegalnie żyjąc cudzołożyli ciągle popełniając grzech
śmiertelny. Osoby te były w świętokradztwie. Dusze ich wtrącone były
w takie otchłanie, że patrzyłam z przerażeniem i myślałam, że to
dno piekła... panowały tam okropne ciemności. Pytałam, dlaczego są
takie ciemności? Dlatego, że miały okazję przejrzeć, a były
zaślepione bo i Kościół je nawoływał i wiedziały, że źle
postępują...
Dusze matek, które pozostawiły swe dzieci bez opieki i poszły za
popędem zmysłowym dając zgorszenie swoim własnym dzieciom, tak samo
i ojców, którzy nie opiekowali się dziećmi zostawiając żony z
dziećmi na pastwę losu miały za to jeszcze dodatkową pokutę: -
ciągle miały przed oczyma swoje dzieci, które przez złe wychowanie
również poszły na rozdroże... widziały nie tylko swoje własne
grzechy ale i grzechy swych dzieci, co sprawiało im, wielkie
męczarnie... kryły się w czeluściach, aby tego nie widzieć, ale im
więcej się ukrywały, tym więcej widziały swoje straszne
zbrodnie...
Najwięcej cierpiały kobiety, które przez swoją kokieterię i
wyuzdanie zdradzały mężów a innych mężów odciągały od ich żon i
ogniska domowego, mimo, że te rodziny żyły przedtem przez wiele lat
w najlepszej zgodzie. Takie kobiety, które nazwać można diabłami a
nie kobietami, które potrafiły rozbić ogniska domowe, cierpią tutaj
najwięcej. Twarze ich, które były powodem do grzechu są
powykrzywiane, istne karykatury! Nawet w tej chwili widzę takie
dusze, są szpetne, że nie mogę rozeznać czy to szatan czy dusza, coś
podobnego do szatana,
Gdybym nie wiedziała, że to jest czyściec, gdzie oprowadza mnie
Anioł, to naprawdę myślałabym, że to piekło.
Słyszę jakieś krzyki, jakieś wycia. Lecę w przepaść najgłębszą,
wydostaję się z niej i znowu lecę w tę przepaść. Pomyślałam sobie
jakże straszną jest rzeczą wpaść w ręce Sprawiedliwości Boga.
Widzę tu wielką Sprawiedliwość Boga ale i zarazem wielkie
Miłosierdzie Boże, że dusze te nie są w piekle a to dlatego, że
inne modliły się o ich nawrócenie.
Najwięcej przebłagania wyjednały dusze ukryte, zwłaszcza w
klasztorach klauzurowych, gdzie odmawiają sobie wszystkiego, nieraz
nawet światła dziennego... tak samo dusze ofiarnej miłości, dusze
pokorne, często służące, które w ukryciu modliły się o nawrócenie i
wielkie ofiary ponosiły za dusze grzeszników. One to uratowały te
dusze, że wybłagały im akty skruchy i żalu, że nie zostały
potępione.
Ta co dyktuje (ociemniała Siostra Medarda) błaga żyjące dusze, które
tak ciężko grzeszą jak wyżej wspomniane, w Imię Boga Sprawiedliwego
i w Imię Boga Miłosiernego - zaniechajcie tej drogi dopóki macie
jeszcze czas. Nadejdzie chwila, że przez wasze grzechy cały świat
będzie karany!
*
* *
MODLITWA
o uniknięcie ognia czyśćcowego
I -
Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci Najświętsze Serce Boskiego
Syna
Twego Pana naszego Jezusa Chrystusa wraz z Niepokalanym Sercem Jego
Matki, Najświętszej Marii Panny z całą ich miłością, nieskończonymi
zasługami i cierpieniami...
a - na
zadośćuczynienie za grzechy, które popełniłem dziś i w ciągu całego
mego życia. Chwała Ojcu...
II
- Ojcze Przedwieczny - jak wyżej
b - na
naprawienie tego dobra, które spełniłem źle dziś i w ciągu całego
mego życia. Chwała Ojcu...
III
- Ojcze Przedwieczny - jak wyżej
c - na
uzupełnienie tego dobra, które mogłem spełnić dziś a nie spełniłem w
ciągu całego mego życia. Chwała Ojcu...
*
* *
Wizje
Sługi Bożej Siostry FAUSTYNY
Heleny
Kowalskiej
Istotę
Boga poznaje się przez rozważanie przymiotów Jego
W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Bożej.
Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg... W jednej
chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam jasność
nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której nie
mogłam pojąć. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i
okrążały niebo i ziemię. Nić z tego nie rozumiejąc zasmuciłam się
bardzo. Wtem z morza jasności nieprzystępnej wyszedł nasz ukochany
Zbawicie] w niepojętej piękności z jaśniejącymi Ranami, a z onej
jasności słychać było głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie Swojej
nikt nie zgłębi, ani umysł anielski ani ludzki. Jezus mi
powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po
chwili Jezus zakreślił ręką znak krzyża i znikł.
(Dzienniczek nr 30)
W czasie Adwentu obudziła się w duszy mojej tak wielka tęsknota za
Bogiem. Duch mój rwał się do Boga całą swą mocą, jaką ma w swoim
jestestwie. W tym czasie Pan udzielił mi wiele światła poznania Jego
przymiotów.
Pierwszym przymiotem, jaki mi Pan dal poznać - to Jego świętość.
Świętość ta jest tak wielka, że drżą przed Nim wszystkie potęgi i
moce. Duchy czyste zasłaniają swoje oblicze i pogrążają się w
nieustannej adoracji, a jeden ich tylko wyraz największej czci to
jest - Święty... świętość Boga rozlana jest na Kościół Boży i na
każdą w nim tyjącą duszę - jednak nie w równym sobie stopniu. Są
dusze na wskroś przebóstwione, a są też dusze zaledwie żyjące.
Drugie poznanie udzielił mi Pan - to jest Jego sprawiedliwość.
Sprawiedliwość Jego jest tak wielka i przenikliwa, że sięga w głąb
istotnej rzeczy i wszystko wobec Niego staje w obnażonej prawdzie i
nic się ostać by nie mogło.
Trzecim przymiotem jest Miłość i Miłosierdzie. I zrozumiałam, że
największym przymiotem jest Miłość i Miłosierdzie. Ono łączy
stworzenia ze Stwórcą. Największą miłość i przepaść Miłosierdzia
poznaję we Wcieleniu Słowa, w Jego odkupieniu i tu poznałam, że ten
przymiot jest największy w Bogu.
(Dzienniczek nr 180)
CZYŚCIEC
...zapytałam się Pana Jezusa za kogo jeszcze mam się modlić?
Odpowiedział mi Jezus, że na przyszłą noc da mi poznać za kogo mam
się modlić.
Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej
chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim
całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco ale
bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą.
Płomienie, które je paliły mnie nie dotykały. Mój Anioł Stróż nie
odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest
ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że
największe dla nich cierpienie to tęsknota za Bogiem. Widziałam
Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję
"Gwiazdą Morza". Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi
porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy
za drzwi więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który
powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce te-go ale Sprawiedliwość
każe. Od tej chwili ściślej obcuję z duszami cierpiącymi.
(Dzienniczek nr 20)
NIEBO
27. 11. 1936 r. Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te
niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci.
Widziałam jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie
Bogu; widziałam jak wielkie jest szczęście w Bogu, które rozlewa się
na wszystkie stworzenia uszczęśliwiając je i wraca do źródła wszelka
chwała i cześć z uszczęśliwienia i wchodzą w głębie Boże,
kontemplują życie wewnętrzne Boga Ojca, Syna i Ducha Św., którego
nigdy nie pojmą ani zgłębią.
To źródło szczęścia jest niezmienne w swojej istocie lecz zawsze
nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem
teraz św. Pawła, który powiedział: ani oko nie widziało, ani ucho
nie słyszało, ani weszło w serce człowieka co Bóg nagotował tym,
którzy Go miłują. I dał mi Bóg poznać jedną jedyną rzecz która ma w
Jego oczach nieskończoną wartość a tą jest miłość Boża, miłość,
miłość i jeszcze raz miłość - i z jednym aktem czystej miłości Bożej
nic nie może iść w porównanie. O jakimi niepojętymi względami Bóg
darzy duszę, która Go szczerze miłuje. O szczęśliwa dusza, która
już tu na ziemi cieszy się Jego szczególnymi względami, a nimi są
dusze małe i pokorne.
O mój Boże, jak mi żal ludzi, którzy nie wierzą w życie wieczne, ja
się za nich modlę, aby i ich ogarnął promień miłosierdzia, i Bóg ich
przytulił do ojcowskiego łona.
(Dzienniczek 777, 778, 780)
PIEKŁO
Dziś byłam w przepaściach piekła wprowadzona przez Anioła. Jest to
miejsce wielkiej kaźni, jakiż strasznie wielki jest jego obszar.
Rodzaje mąk jakie widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło -
jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia, trzecie - że
ten los już nigdy się nie zmieni, czwarta męka - jest ogień, który
będzie przenikał duszę ale jej nie zniszczy, jest to straszna męka,
jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym. Piątą męką
jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest
ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą
wszystko zło innych i swoje. Szósta męka - to ustawiczne
towarzystwo szatana siódmą męką - jest straszna rozpacz, nienawiść
Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki dla dusz
poszczególne, męki zmysłów. Każda dusza czym grzeszyła, tym jest
dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy,
otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej. Umarłabym
na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała
Wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim
dręczony będzie przez wieczność całą.
Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się że
nie ma piekła albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jak tam jest
Ja,
Siostra FAUSTYNA, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na
to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest O tym teraz mówić
nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zo stawiła na piśmie. To com
napisała, jest słabym cieniem rzeczy które widziałam. Jedno
zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz które nie dowierzały, że jest
piekło. Kiedy przyszłam do siebie nie mogłam ochłonąć z przerażenia,
jak strasznie tam cierpią dusze, to też jeszcze goręcej modlę się o
nawrócenie grzeszników, ustawiczni wzywam Miłosierdzia Bożego dla
nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych
katuszach, aniżeli bym miała Ci obrazić najmniejszym grzechem.
(Dzienniczek 741)
MODLITWA
ZA KONAJĄCYCH
O Najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz, błagam Cię, przez konanie
Najśw. Serca Twego i przez boleści Twej Matki Niepokalane obmyj we
Krwi Swojej wszystkich grzeszników całego świata, którzy teraz
konają i dziś jeszcze umrzeć mają.
Serce Jezusa konające, zmiłuj się nad konającymi.
|