|


Młoda Ludwika Maria



|
Wielebna siostra Teresa od Św.
Augustyna
karmelitanka bosa
Ludwika Marya, córka króla
francuskiego Ludwika XV. i królowej Maryi,
córki Stanisława Leszczyńskiego, króla polskiego.
I.
Wstępne objaśnienie.
II.
Krótkie opisanie życia Ludwiki Maryi, z francuskiej królewny
Karmelitki bosej.
III.
Kazanie na uroczystych egzekwiach za nieśmiertelnej. pamięci Ludwikę
Maryę, z królewny francuskiej Karmelitkę bosą w kościele WW. PP.
tegoż Zakonu dnia 1 lutego (1798 r.), miane przez X. Augustyna
Lipińskiego, kanonika katedralnego płockiego w Warszawie.
Nakładem oo. karmelitów bosych w
Czerny
1897
.

WSTĘPNE OBJAŚNIENIE

zczęśliwym zbiegiem okoliczności, jakby
opatrznościowym wraz z kroniką w rękopiśmie klasztoru Karmelitanek
bosych wileńskich (zniesionego do szczętu wraz z ich kościołem przez
rząd rosyjski) dostał się w nasze ręce druk z roku 1788 (rzadkość
bibliograficzna)1)
in 4, k. 2., pod tytułem:
Krótkie opisanie życia Ludwiki Maryi z
francuskiej królewny, Karmelitki Bosej.
Przedrukowanie tej małej książeczki, a raczej
ulotnej broszurki, w Warszawie wydanej, zdaje się dziś bardzo na
dobie dla przypomnienia Wielebnej Siostry Teresy, Karmelitanki
bosej, w swoim czasie wielce znakomitej osobistości (a pono wkrótce
mającej być zapisaną w poczet błogosławionych), i przekazania
zarazem pamięci o niej w dalsze pokolenia, wedle rady Mędrca
Pańskiego, żeby pamięć o świątobliwych duszach nie ustawała i
przekazywaną była z pokolenia w pokolenie (Ekl. 39).
Dołączamy przytem kazanie, które miał ks.
Lipiński, kanonik płocki, podczas nabożeństwa żałobnego w kościele
Karmelitanek bosych w Warszawie wkrótce po śmierci tejże ś. p.
Siostry Teresy, zwłaszcza, ze w kazaniu tem ks. Lipiński widocznie z
osobistego doświadczenia głęboki znawca dróg doskonałości, w sposób
nader przekonywający, jasno przedstawia wielkie znaczenie i wielką
doniosłość życia zakonnego.
Jakoż książeczka ta, którą dla przechowania
pamiątki i gwoli pobożnym czytelnikom wydajemy, chociaż małej
objętości i niebogata w fakta, ale szacowna dla wielkiego skarbu
wyniosłych myśli w niej zawartych, zwłaszcza w stosunku do
zgromadzeń zakonnych, oddanych życiu ukrytemu — modlitwy i pokuty; a
także jako miła pamiątka w stosunku do narodu naszego, gdyż Siostra
Teresa, na świecie Ludwika Marya, królewna francuska, urodziła się z
Leszczyńskiej, córki króla polskiego, i jako za życia czule miłowała
Polskę, Polaków, z powodu, że matka jej była Polką, zwykle nazywała
swoimi ziomkami; utrzymywała stałe stosunki z Karmelitankami w
Polsce i wspierała je w potrzebie, — tak ufać należy, że i teraz nie
przestaje wstawiać się za Polską w niebie. I łaskawie może raczy
spojrzeć na tę książeczkę, jako na wyraz pamięci o niej wdzięcznych
i uwielbiających ją czcicieli — Karmelitów i Karmelitanek bosych w
Polsce.
A więc: non multa sed multum.
Oby też każdy z czytelników chciał do siebie
zastosować tę prawdę, zapatrując się na wzór dany nam przez tę
pobożną i świątobliwą Karmelitankę, która wstąpiła była w ślady
owych Ewangelicznych Mądrych Panien.
Wspomnieć przytem wypada, że będąc przełożona
klasztoru Karmelitanek w Saint-Denis, jedna z pierwszych
zaprowadziła we Francyi nabożeństwo Majowe (I. Schmid, Zasady wiary,
II, 81). Dołączony przytem wizerunek W. Siostry Teresy z oryginału
(pastelami robionego) troskliwie przechowywanego w klasztorze
Karmelitanek bosych w Krakowie na Wesołej, które posiadają i inny
jej większy obraz, a Karmelitanki bose przy ulicy Łobzowskiej mają z
klasztoru berdyczowskiego Karmelitów pochodzący wielki, w naturalnej
postaci, piękny, olejny jej obraz — wszystkie do siebie bardzo
podobne. Ten zaś, którego reprodukcyę tu podajemy, miał być
przysłany z Francyi i robiony za życia jeszcze W. Siostry Teresy,
snadź wkrótce po jej profesyi (r. 1771), przed tem, nim została
przeoryszą, gdyż w napisie, który jest na obrazie, o przelożeństwie
jej nie wspomniano.
NB. W kazaniu ks. Lipińskiego, wydanem r.
1788, dołączone są objaśnienia w przypiskach. Pomijamy je, ponieważ
są dosłownie wyjęte z Krótkiego opisania życia, które tu właśnie
podajemy, a co naprowadza na myśl, że i tego Krótkiego poisania
autorem mógł być tenże sam ks. Lipiński. O ks. Lipińskim w Encykl.
koś. niema żadnej wzmianki. Natomiast ks. Łętowski (III, 253)
chlubnie o nim wspomina jako o kanoniku kustoszu krakowskim, a K.
Estreicher (T. II. i IX.) przytacza inne kazania i mowy tego w swoim
czasie znakomitego mówcy kościelnego. Biblioteka Jagiellońska
posiada 16 jego różnych kazań drukowanych, a także i drugie wydanie
wyżej wspomnianego kazania podczas żałobnego nabożeństwa, drukowane
w Krakowie r. 1791 — atoli bez dedykacyi.
_______________________
1) Jest tylko w zbiorach Branickich i
Zielińskich (noty rps. Estreichera).

KRÓTKIE OPISANIE ŻYCIA
LUDWIKI MARYI
Z FRANCUSKIEJ KRÓLEWNY, KARMELITKI BOSEJ.
Ludwika Marya, królewna francuska, córka była
Ludwika XV. i Maryi z Leszczyńskich, królewny polskiej, księżniczki
lotaryńskiej, a ciotka panującego dziś króla francuskiego Ludwika
XVI. Te, tak wysokie i bogate tytuły (mówiąc z Hieronimem) nie
przeto ją po śmierci zdobią, iż je miała: ale że je mając, mężnie
niemi, aż do zadziwienia całego świata, dla Boga wzgardziła: Non
laudis esse possidere divitiats, sed pro Christo eas contemnere; non
tumere ad honores, sed pro Dei Fide eos parvi pendere... Non quod
habentibus grandia sint, sed quod contemnentibuss mirabilia.
Urodzona r. 1737 dnia 15 Lipca, wielkiemi
natury darami z laty była obdarzona, przeto też, osobliwszym
sposobem, od rodziców swych była kochana, tej ku sobie rodziców
miłości szczególnie używać zwykła na wsparcie rozmaitych osób
ratunku potrzebujących. Powaga tej królewny z ludzkością złączona,
wszystkim do siebie przystęp dawała; a śmiałość jej i poufałość,
wysoką roztropnością rządzona, wiele łask dla potrzebnych wsparcia
ludzi u króla ojca swego łacno otrzymywała.
Co się tyczy osobistych cnót chrześciańskich,
te ona od matki swej z mlekiem wyssała i dziedzictwem prawie wzięła.
Będąc królewną francuską (o jak piękny przykład dla wszystkich dam!)
codzień medytacyą czyli rozmyślanie o rzeczach wiecznych odprawiała;
codzień czytaniem ksiąg duchownych bawiła się; do ŚŚ. Sakramentów,
spowiedzi i Komunii często przystępowała; rozrywek światowych,
zwłaszcza wolniejszych, pilnie unikała; ksiąg dla religii i
obyczajów zdradliwych, alboliteż próżnych i bałamuckich (jakiemi
dzisiejsze niektóre damy bawią się i psują się) nigdy do rąk nie
brała. Matka jej, pobożności pełna królowa, widząc tak świątobliwe
życie swej córki, przed pewnemi duchownemi osobami, wieszczym niby
duchem raz rzekła: Wszystko mi się widzi, że moja córka Ludwika
będzie zakonnicą.
Stojąc na tym chrześciańskiej doskonałości
stopniu mogła rzec do Chrystusa z owym bogatym ewangelicznym
młodzianem, iż od młodości swej wszystkie przykazania Boskie wiernie
zachowała: Servavi haec a iuventute mea: a zatem, jak tamtemu
młodzieńcowi ustnie, tak tej świątobliwej królewnie do serca
Chrystus, rzekł: iż jeśli chce być doskonałą, aby opuściwszy
wszystko, poszła za nim w stanie zakonnym, a to jeszcze w takim
zakonie, który jest jeden z najostrzejszych i uboższych, to jest
Karmelitek Bosych.
Wszakże ów ewangeliczny młodzian, na tak
trudne słowa Chrystusa, odszedł od niego smutny, bo był bogaty:
Abiit tristis; erat enim habeus multas possessiones, i który (jak
mówi wspomniony wyżej Hieronim) w zachowaniu wszystkich przykazań
wygrał, w oddaleniu się od bogactw przegrał: Qui omnia se fecisse
dicebat, in primo certaminc divitias vincere non potest. Ta zaś
królewna, jak godnością urodzenia i bogactwami owego młodziana
nierównie pewnie przechodziła, tak go i w cnocie przewyższyła; a gdy
tamten przytomnego nawet Chrystusa rady nie usłuchał, ta na samo
wnętrzne natchnienie poszła za wołającym Zbawicielem.
Nim to wykonała, chciała naprzód podług nauki
samegoż Chrystusa doświadczyć, czy słabość ciała, tak wielką odmianę
stanu wytrzyma: Prius sedens computat sumptus, przeto przyuczając
się zawczasu do życia zakonnego, zaraz u stołu od wszystkich
wybornych potraw zaczęła się wstrzymywać, pospolitych tylko
zażywając, a gdy ich nie było, samym prawie chlebem obiad odbywała;
i gdy to widział kuchmistrz, rozumiał, iż są nie do smaku królewnie
potrawy, a zatem na inne, coraz delikatniejsze wysadzał się; a ona
ich bardziej nie tykała, każąc sobie gotować potrawy pospolite, a
przez Post Wielki same tylko mleczne, pod tym pozorem, iż są jej
zdrowiu pożyteczniejsze; tak dalece, że rozeszła się u dworu wieść,
iż królewna Ludwika w chorobę hipokondryi wpadła, gdyż żaden
kuchmistrz dogodzić jej w potrawach nie może. To o chorobie jej
hipokondrycznej mniemanie bardziej jeszcze rosło, gdy pod pokrywką
także zdrowia, nosić zaczęła na ciele bieliznę grubą, niby przeciwko
reumatyzmom; i odrzuciwszy wszelkie miękkości w pościeli, twardych
tylko materaców używała. Dostała także skrycie obuwia Karmelitek, z
grubych krajek do podeszwy przyszytych udziałanego, do którego
noszenia przyuczała się, gdy sama tylko była w zamkniętym pokoju. Ta
ostatnia obówia próba była jej prawie najcięższa, gdyż w nodze
przywykłej do wysokich korków, sandały te bez żadnych napiętków,
suche żyły prawie nadrywały.
Podbiwszy tak delikatne swe ciało,
doświadczyła na sobie, iż (podług nauki Pawła Apostoła) wszystko
człek może, gdy mu Bóg pomoże i który daje powołanie, da i
wytrzymanie.
Lecz zwyciężywszy już siebie, trzeba było
zwyciężać rodziców w otrzymaniu na stan zakonny pozwolenia. Wtem
podobało się Bogu zebrać z tego świata .świątobliwą jej matkę; ale
zostawaj jeszcze ojciec, a ojciec ten, który ją dziwnie kochał.
Zwierzyła się z swych myśli przed sławnym z
świątobliwości swym pasterzem, Krzysztofem Beaumont, arcybiskupem
paryskim, aby on u króla wyrobił to trudne pozwolenie. Długo
arcybiskup wymawiał się, mając za rzecz niepodobną otrzymania
takiego pozwolenia; ale gdy królewna ze łzami nalegać nie
przestawała, odważył się naostatek i królowi rzecz tę (w oczach
świata tak dziką) przedłożył. Ani słuchać król o tem nie chciał i
nalegającemu jak najostrożniej arcybiskupowi za ośm dni kazał do
siebie powrócić. Powrócił do króla arcybiskup i po długich
trudnościach oznajmił królowi, iż jeżeli królewna nie otrzyma
pozwolenia tak gorąco żądanego, może ciężko zachorować i umrzeć.
Przerażony tem król, łzami się zalał i pozwolenie naostatek dał,
mówiąc: Wolę ją widzieć żywą u Karmelitek, aniżeli umarłą w pałacu.
Rzecz ta cała w wielkim sekrecie była trzymana.
Od tego czasu, w wielkim smutku król zostawał,
a żaden przyczyny domyśleć się nie mógł. Dniem przed wyjazdem do
klasztoru królewny, przyszedł król (podług swego zwyczaju) na
śniadanie do swych trzech córek, gdzie była jeszcze i ta Ludwika.
Starsze dwie siostry widząc króla smutnego, starały się swemi
żartami rozweselić; lecz król rozweselenia żadnego nie przyjmując,
do rozweselających rzekł: Kto się dziś śmieje, jutro będzie płakał.
To się po całym dworze rozniosło, a żaden o przyczynie nie wiedział.
Nazajutrz raniuteńko, to jest dnia 13 Września
1770 (mając wtenczas wieku swego lat 34 niespełna) z damą swą
pałacową i z dworskiemi wyjechała z Wersalu do miasteczka S.
Dyonizego (gdzic się też grzebią królowie i familia królewska) niby
chcąc odwiedzie grób matki swojej.
Wjechawszy do tego miasteczka, kazała stanąć
przed klasztorem Panien Karmelitek Bosych, rozkazała oraz wszystkim
na ulicy w powozach zaczekać, i poszła sama jedna do klasztoru;
gdzie ostrzeżone już o wszystkiem panny zakonne na kurytarzu za
furtą czekały. Otworzono zaraz drzwi żelazne, za które wszedłszy
królewna, upadła na kolana, prosząc o przyjęcie do zakonu.
Stanąwszy potem za kratą już zakonną,
przywołała z ulicy damę swą pałacową z dworskiemi i rzekła do nich z
za kraty: Powracajcie do Wersalu, bo już ja tu na zawsze zostanę.
Zadziwiona dama pałacowa, oparła się temu rozkazowi, ponieważ była
stróżem osoby królewny. Królewna na to list królewski jej pokazała,
pozwalający jej zostać Karmelitką Bosą. Jaki tam płacz i omdlewania
tej damy pałacowej i wszystkich dworskich nastąpiły, żadne pióro
opisać tego nie potrafi.
Gdy ta tak dziwna scena odprawiała się w
klasztorze św. Dyonizego, pod tenże prawie czas druga podobna
widzieć się dała w Wersalu. Król, o wyjechaniu sekretnem swej córki
do klasztoru już wiedzący, przyszedł do pozostałych dwóch córek,
Adelaidy i Wiktoryi, na zwykłe śniadanie ; nie widząc zaś tam
królewny Ludwiki, smutnym tonem pytał się: Gdzie jest Ludwika ?
Posłały zaraz królewny do apartamentu Ludwiki, oznajmiając, iż król
na śniadanie już przyszedł; ale jej apartament zamknięty naleziono i
dopukać się nie możono. Król przechadzając się smutny po pokoju,
coraz powtarzał: Gdzie Ludwika? poselstwa też coraz do jej
apartamentu powtarzały się, naostatek i same starsze królewny
(widząc smutnego i niecierpliwego króla) tamże biegały, ale dopukać
się nie mogły. Zatem król rzekł: nie szukajcie dalej Ludwiki, już tu
jej więcej nie obaczycie. Przerażone temi słowy królewny krzyknęły:
To pewnie już umarła? Król na to: Nie mówię, że umarła, ale że jej
więcej tu nie obaczycie; już ona jest w klasztorze św. Dyonizego i
tam do zakonu Karmelitek Bosych wstąpiła. Na te słowa królewny
zemdlały, na kanapy padły; a król zalawszy się łzami i odrzekłszy
się śniadania, z pokoju wyszedł.
Gdy się ten sekret wydał, wszyscy prawowierni
wielbili Boga, iż ten tak wielki łaski swej cud, w naszym też wieku
raczył pokazać. Przeciwnie zaś, owe dzisiejsze filozofy, to jest bez
żadnej prawdziwej religii i (jak mówi Paweł Apostoł) bydlęcy ludzie,
w głowę prawie zachodzili, nie mogąc tego pojąć, że w tym wieku, w
którym stan zakonny tak oni potrafili ohydzić i poniżyć, a oto do
niego wstąpiła francuska królewna: Animalis homo, non percipit ca,
quae sunt Spiritus Dei; stultitia enim est illi, et non potest
inintelligere; przeto też, nie chcąc to tak wielkie dzieło przypisać
dziwnej i wielkiej łasce Boskiej, wymyślali i rozsiewali niezliczone
inne przyczyny, czem rozmaitsze tem głupsze i fałszywsze. I nie
dziw, bo ci ludzie są z rodzaju tych, o których dawno napisał drugi
Apostoł, iż czego pojąć nie mogą. przeciwko temu bluźnią: Quaecumque
ignorant, blasphemant; quaecumque autem naturaliter (tanquam muta
animalia) norunt, in his corrumpuntur (In. IO.).
Zasiadłszy w zakonie na próbie i odprawiając
nowicyat, wielkie wytrzymała naprzykrzenia od wysokiej godności
osób, iż jeżeli chce żyć w stanie duchownym, ażeby raczej obrała
inny zakon, w którym i lżejsza jest reguła i są bogate dla ksień do
kilkukroć sto tysięcy dochody. Ale ona na to odpowiadała: Żebym
wygód i bogactw szukała, tobym w pałacu królewskim została.
Ofiarujecie mnie to, od czego, Bogu dzięki, żem uciekła. Wiecznych
ja wygód i bogactw szukam, nie doczesnych.
Papież podówczas panujący Klemens XIV.
Uważając na ostrość reguły Karmelitek Bosych, mając wzgląd na
delikatną kompleksyę królewny, przysłał Breve, dyspensując ją i
uwalniając od postów i innych ostrości zakonnych, pozwalając oraz i
mięsnych potraw używać. Tej dyspensy nigdy ta królewna nie używała;
ani ją na to namówić mógł sam ojciec Ludwik XV., który ją przez
wszystkie aż do swojej śmierci lata zwykł zawsze nawiedzać
przynajmniej dwa razy w miesiąc, po kilka godzin w jej ubogiej i
ciasnej komórce bawić się.
Jakoż, tak w mieszkaniu, jako w odzieniu i
jedzeniu żadnej najmniejszej nad inne wszystkie zakonnice wygody nie
przypuszczała, a w pracach i usługach najpodlejszych inne
uprzedzała; słabe też i stare zakonne swe siostry w tychże pracach i
posługach z niewypowiedzianą ochotą wyręczała i zastępowała.
Panujący dziś cesarz Józef II. będąc we
Francyi, co o tej królewnie słyszał, chciał to sam widzieć.
Wpuszczony do klasztoru, wszedł do jej komórki i łóżko jej pilnie
oglądając i rękami swemi pościółkę przewracając, gdy nic nie znalazł
jak tylko prosty słomiak i grubą z sierści robioną istną niby gunię
bez żadnej bielizny, z wielkiem zadziwieniem od niej wyszedł.
W zachowaniu najmniejszych nawet reguł i
przepisów była zawsze nie przełamaną. Przepis jest w owym
klasztorze, iż która zakonnica do stołu spóźni się, całego chleba
jej nie dają, ale tylko pozostałe od drugich ułomki i reszty. Nieraz
się zdarzyło, iż z odwiedzającemi ją najpierwszej godności osobami
dłużej u kraty bawić się musząc, późno do refektarza przyszła; lubo
dla niej cały chleb kładziono, ona go jednak nie tknęła, ale ułomków
po drugich pozostałych szukała i niemi się posilała.
Na siebie wcale nie pomnąca, o dobro
powszechne klasztoru wielce była troskliwa. Za jej staraniem stanął
przy tym klasztorze wspaniały i jeden z najpiękniejszych we Francyi
kościół, kosztem dzisiejszego króla Ludwika XVI wystawiony. Radzono
jej, aby o piękniejszym i wygodniejszym klasztorze też dla siebie
pomyśliła; lecz ona na to odpowiedziała: Czy chcemy, żeby Karmelitki
w pałacu mieszkały? Ze jednak ten klasztor w ostatnim ubóstwie
zostawał i koniecznych nawet potrzeb oganiać czem nie miał, wyrobiła
dla niego u ojca swego Ludwika XV. wieczną coroczną pensyą na
opactwie św. Germana do trzydziestu kilku tysięcy franków wynoszącą.
Innym teź obcym osobom w rozmaitych potrzebach zostających, ile
możności swem wstawieniem się u dworu służyła.
Jej starania i opieki zagraniczne nawet (i
tutejsze w Warszawie) doznawały Karmelitek Bosych klasztory.
Rugowano z Belgium austryackiego swego zakonu panny, z wielką
ludzkością do swego ubogiego i ciasnego klasztoru przyjęła, a że
miejsca dla nich nie było, wybudowanie nowych komórek u
teraźniejszego króla, synowca swego uprosiła.
Naśladując fundatorkę zakonu swego, św.
Teresę, umyśliła wprowadzić ścisłą dawnych Karmelitów regułę i
między mężczyzny we Francyi. Przeto otrzymała od ojca swego Ludwika
XV. obszerny i piękny Karmelitów klasztor, tuż przy Paryżu w
Charanton, ażeby w nim ci tylko zakonnicy Karmelici mieszkali,
którzyby dawną ścisłą regułę chcieli zachowywać. Gorliwość i
osobisty przykład tej królewny wielu zakonników zachęcał, iż się pod
tę surowość dawnej reguły poddali, i klasztor ów napełnili.
Nabożeństwo osobliwsze miała do Serca
Jezusowego i Matki Jego, tudzież do św. Alojzego Gonzagi i do św.
Stanisława Kostki, którego swym ziomkiem nazywała, bo też z królewny
polskiej rodziła się. Toż nabożeństwo po innych zakonu swego
klasztorach z wielką gorliwością wprowadzała.
Żyła w tak ostrej życia świątobliwości od
wstąpienia do zakonu przez lat 17, a od profesyi zakonnej przez lat
16. Poszła do wieczności po nagrodę tak wielkich i tak wiekami
rzadkich swych zasług, dnia 23 grudnia, roku przeszłego 1787, mając
lat życia swego 51, zostawiwszy nam przykład wysokich i heroicznych
swych cnót: jednych do zadziwienia, innych do naśladowania, a
wszystkich do zbudowania.
Krótkie to opisanie życia tej ołtarza godnej
królewny, godzi się zakończyć temi słowy, któremi niegdyś zakończył
wspomniony już nieraz Hieronim opisanie życia zacnej owej swej
Pauli, modlitwom jej przed Bogiem oddając się, aby przez wiarę i
uczynki z Chrystusem już złączona, łacniej przytomną będąc uprosiła:
Vale o Paula! (a my mówimy Vale o Ludovica!) et Cultoris tui ultimam
senectutem, orationibus iuva. Fides et opera, Christo te faciant;
praesens facilius, quod postulas, - impetrabis.

KAZANIE
NA UROCZYSTYCH EGZEKWIACH
ZA NIEŚMIERTELNEJ PAMIĘCI
LUDWIKĘ MARYĘ
Z KRÓLEWNY FRANCUSKIEJ KARMELITKĘ BOSĄ
w kościele WW. PP. tegoż Zakonu dnia 1-go
lutego
miane przez
J. X. AUGUSTYNA LIPIŃSKIEGO KANONIKA
KATEDRALNEGO PŁOCKIEGO
W WARSZAWIE.

DO
JAŚNIE OŚWIECONEJ JMC. PANI
ELŻBIETY
z KSIĄŻĄT PONIATOWSKICH
BRANICKIEJ
KASZTELANOWEJ KRAKOWSKIEJ.
HETMANOWEJ WIELKIEJ KORONNEJ.
JAŚNIE OŚWIECONA PANI!
Zbawienne zbudowanie, chwała religii
znakomitym pomnożona przykładem, stały się pobudką podać na widok
publiczny tę szczupłą pracę moją.
Wysoki szacunek Twój, Jaśnie Oświecona Pani,
któryś powzięła ku Ludwice Maryi od osobistego przed kilku laty jej
poznania, przytomność, którą uroczyste za nią w tej stolicy
odprawione egzekwie i to samo kazanie przyozdobić raczyłaś, skłoniły
mię, że się poważam zaszczycić je Twojem wielkiem imieniem.
Znamienite cnoty Twoje, Jaśnie Oświecona Pani,
które naród cały zna i uwielbia: pobożna życia przykładność, która
najdzielniejszym dla wszystkich do cnoty zachęceniem staje się, to
uczucie w sercu mojem dotychczas wzbudzały, żem nie przestawał jako
i nie przestaję życzyć i w tym celu przesyłać do niebios
westchnienia moje, aby najwyższa Opatrzność z drogich dni Twoich
wynikające zbudowanie w najdłuższe lata z ukontentowaniem oglądać i
niem cieszyć się nie nam tylko, ale i najdalszej potomności
dozwoliła.
Teraźniejsze szczęśliwe wydarzenie otwiera mi
sposobność, składając u stóp Twoich, J. O. Pani, ten hołd
obowiązanego domowi Twemu serca, nietylko te uczucia jego wyrazić,
ale nadto wysokiej protekcyi Twojej mię polecić i wyznać, żem jest z
najgłębszym respektem.
Jaśnie Oświeconej Pani
najobowiązańszym i
najniższym sługą
X. Augustyn Lipiński.
|
 |
|
Wizerunek N. Maryi P. Ostrobramskiej
Karmelitów
bosych w Wilnie. |
Non recedet memoria ejus, et nomen ejus
requiretur in generationem et generationem. Sapientiam ejus
enarrabunt gentes, et tandem ipsius enuntiabit Ecclesia.
Nieustanie pamiątka jej, i o imieniu jej pytać
się będą od pokolenia do pokolenia. Mądrość jej opowiadać będą
narody, a chwałę jej wyznawać będzie Kościół. — Są słowa wyjęte z
Księgi Eklezyastyka Roz. 39.
Mogęż lepiej wyrazić najistotniejszą pochwałę
niegdyś z urodzenia najjaśniejszej Ludwiki Maryi, królewny
francuskiej, a z powołania zakonnego Siostry Teresy od św.
Augustyna Karmelitki bosej (której pamięć tutejsze Sióstr jej
zakonnych Zgromadzenie tym żałobnym obchodem uczcić chciało) jako
temi Ducha Przenajświętszego słowy, ze pamiątka jej nie ustanie
nigdy, że o imieniu jej najodleglejsze pokolenia pytać się, jej
mądrość narody opowiadać, jej chwałę Kościół cały głosić będzie: Non
recedet memoria ejus, et nomen ejus reguirclur in generationem et
generationem. Sapientiam ejus enarrabunt gentes, et laudem ejus
enuntiabit Ecclesia?
Lecz ta nieśmiertelność, którą Duch św. jej
zabezpiecza, nie jest obiecana ani krwi najzacniejszej w świecie, z
której wzięła urodzenie, ani świetności najpierwszego tronu w
Europie, od którego wzięła swą jasność, ani nawet najszacowniejszym
duszy i serca przymiotom, pod oczyma i staraniem niezrównanej
wiekami Pani Najjaśniejszej Maryi z Leszczyńskich królowej matki jej
wydoskonalonym, które ją uczyniły najuczeńszego i najznakomitszego
narodu kochaniem: wszystko to jest wprawdzie sposobne dać
jakąkolwiek trwałość jej pamięci, lecz ta chwała ludzka, acz w
najwyższym stopniu w osobie jej połączona, ściśniona jednak
granicami czasu, podległa kolejom odmian i zapomnieniu ludzi, nie
może się rozciągać do wszystkich wieków, jej głos słabnieć z laty, a
nakoniec ginąć musi w okręgu wieczności. Sama tylko pobożność, ten
wielki przykład, który dała światu, gardząc jego chwałą i od
królewskich wygód i dostatków cisnąć się do ubóstwa Chrystusowego w
zakonie, ten mądry wybór, który uczyniła, szukając tego, co wieczną
szczęśliwość przynieść jej mogło, to tylko jedno zdolne jest
zachować jej pamięć na wieki.
Tak jest, panowie! Między niezliczonemi
dziełami Stwórcy Najwyższego, które nam oznaczają nieograniczoną moc
Jego, jedno jest tylko, które w swej trwałości najjaśniej ukazować
zdaje się cechę wszechmocnej ręki jego, a tem dziełem jest wiara
święta katolicka, utrzymująca się -wśród odmian wieków, wśród burzy
walczących z nią namiętności , wśród zepsucia i upadku państw i
narodów. A zatem słusznie wnosić możemy, iż wszystko to, co z niej
bierze początek, co do niej dąży jako do swego końca, jest
nieśmiertelne.
Póki więc tylko trwać będzie Kościół katolicki
(a jego trwałość rozciąga się aż do nieba, gdzie królować będzie
wiecznie z głową swoją Chrystusem), pamięć tej wielkiej duszy, która
przymnożyła mu chwały, ustać nie może: Non recedet memoria ejus.
Imię jej napisane w księgach żywota, podawane będzie i tu na ziemi
wszystkim wiekom: Nomen ejus requiretur in generationem et
gencrationem; mądrość jej niebieską wysławiać będą wszystkie
katolickie narody, a chwałę jej cały Kościół Chrystusów i wojujący
tu na ziemi i tryumfujący w niebie wiecznie uwielbiać będzie.
Sapientiam ejus enarrabunt gentes, et landem ejus enuntia-bit
Ecclesia.
Po tych słowach Ducha Przenajświętszego, które
tak jaśnie nam wyrażają chwałę tej wielkiej duszy, dla której ten
żałobny obchód czynimy, nie miałbym już nic więcej przydać, gdyby
celem mowy mojej była sama tylko jej pochwała, a nie razem nauka
stosowna do zbudowania waszego, panowie.
Lecz w tym celu od czego mam zacząć ?
Rozliczne jej cnoty, życie jej przykładne najobfitszą byłyby materyą
i mowy mojej i waszej, panowie, nauki. Ale gdy przez dopełnienie
powołania Boskiego ta wielka dusza pod cieniami zakonnymi ukryć
chciała blask zwierzchny samej nawet cnoty, obierając życie swoje
mieć utajone z Chrystusem w Bogu, według wyrazu Apostoła do osób
zakonnych najwięcej stosownego: Mortui estis et vita vestra
abscondita est cum Christo in Deo (ad Colos. 3. v. 3.), szanować mi
należy i w tem jej pokorę. A do tego mówić wam, panowie, o wzgardzie
świata, zaprzaniu siebie samego, poskromieniu zmysłów, umartwieniach
ciała i innych heroicznych jej cnotach, jeżeli nie jesteście z
liczby tych rozkoszników wytkniętych w księdze mądrości, którzy
życie takowe poczytują za szaleństwo: Vitam illorum aestimabamus
insaniam (Sap. 5. v. 4.), przynajmniej tem się fałszywem
uprzedzeniem zasłonicie, że cnoty takowe nie mogą się stosować do
stanu waszego.
Nie życie więc jej ukryte z Chrystusem w Bogu,
lecz drogą w obliczu Pańskiem śmierć jej wystawię wam, panowie, za
naukę życia waszego. Ten ostatni moment jej życia, zbliżony przed
oczy wasze, przekona was, iż Ludwika Ma-rya, nieśmiertelnej pamięci
Najjaśniejszego Ludwika XV., króla francuskiego i Najjaśniejszej
Maryi z Leszczyńskich, królewny polskiej córka, obierając życie
zakonne, najlepszą sobie cząstkę obrała, która już od niej odjęta
nie będzie: Maria optimum partem elegit, quae non auferetur ab ca
(Luc. 10. v. 42.).
Pierwszy krok, panowie, który my czynimy w
życiu, jest też pierwszy, który nas przybliża do śmierci. Daremnie
my obraz jej od nas oddalać usiłujemy, każdy dzień ją do nas zbliża,
każdy moment urywa nam część nas samych. To nawet samo, co nas się
zdaje utrzymowac przy życiu, pomaga do naszej zguby; pokarm nam
szkodzi, lekarstwa nas osłabiają, ten sam ogień wnętrzny, który
ożywia, niszczy nas i pożera. W tym stanie rzeczy życie nasze być
nie powinno tylko przygotowaniem do śmierci.
Lecz miłość własna każe nam poglądać na życie,
jak gdyby było bez granic, na śmierć, jak gdyby była najdalsza. A
tak nasze próżne myśli idą dalej, niż my sarni i gdy nam nie
zostaje, tylko moment życia, jeszcze nadzieje nasze rozciągamy do
wielu lat i sami się zwodzimy. Tymczasem dni nasze upływają, zbliża
się dzień Pański i zastoje nas w występkach i błędach, które
opłakać, które poprawić już jest za późno.
Niebieska mądrość uczyniła w tem ostrożniejszą
pobożną królewnę Ludwikę Maryę. Wśród najokazalszej chwały i
majestatu świat poczytała za wygnanie, rozkosze za truciznę,
wielkość, dostatki, okazałości tronu za sen jeden, zbawienie wieczne
za najpierwszy i jedyny interes: i dlatego przed czasem obrała
umrzeć światu, aby w czasie śmierci nie umarła Bogu.
I właśnie w tem jej powołaniu szczególniejszą
nad nią opiekę Najwyższego osobliwszy głos Boski uważać mi
przychodzi. Zdaje się, iż Bóg postąpił z nią, jako niegdyś z
wybranego ludu swego rządcą Mojżeszem, któremu po niezliczonych
niebezpieczeństwach, które przebył, po potyczkach z wiela narodami,
których zwyciężył, po rozmaitych umartwieniach na puszczy, które
wycierpiał, na największą wierności jego nagrodę wskazał górę Nebo,
z której mógł oglądać ojczyznę obiecaną ojcom jego i tam mu koniec .
prac jego, spoczynek wiekuisty wyznaczył: Ascendet in monem et
morere (Deut. c. 32. v. 49.).
Równie tej świątobliwej królewnie, która od
najpierw-szej młodości pobożne wziąwszy wychowanie, przez ustawiczną
straż zmysłów, przez czynione codzień o rzeczach wiecznych
rozmyślania czyli medytacye, przez częste przystępowanie do
Najświętszych Sakramentów Spowiedzi i Komunii, przez osobliwsze do
Serca Jezusowego i Matki Jego, do SS. Alojzego i Stanisława Kostki
Patronów nabożeństwo, przez pilne rozrywek światowych, zwłaszcza
wolniejszych, unikanie, przez codzienne ksiąg" duchownych czytanie,
próżnych zaś i gorszących, jakie dzisiejszy wiek lubi, wzgardę i
odrzucanie, przez rozliczne na dworze królewskim skrycie sobie
zadawane umartwienia, gotowała się do szczęśliwej wieczności,
zgromadzała przez czynienie uczynków miłosiernych skarb
sprawiedliwości, aby nie stanęła próżną przed Sędzią swoim i żyła
według wiary, aby zasłużyła umrzeć z nadzieją: Bóg najdobrotliwszy w
dowodzie czułej swej nad nią opieki, ukazał jej górę Karmelu za
miejsce, gdzie świątobliwego i heroicznemi cnotami ozdobionego życia
krótkie, ale nigdy niezapomniane zostawiwszy przykłady, z tej góry
świętej do górniejszych jeszcze przybytków niebieskich przenieść się
miała: Ascende in montem et morere.
Cóż na to pobożna królewna? Przyjmuje ten głos
Boski nie jako. wyrok surowy Jego sprawiedliwości, lecz jako dar
najłaskawszy Jego miłosierdzia i natychmiast odzywa się do Boga
afektem króla proroka: Gotowe jest serce moje na Twój rozkaz, o
Boże! gotowe jest serce moje: Paratum cor meum, Deus, paratum cor
meum (Psal. 56. v. 8.).
Jakoż od tego momentu o wypełnieniu powołania
Boskiego jedynie myśleć, do niego umysł, serce i ciało swoje
sposobić zaczęła, a gdy po niejakim czasie tej tajemnej próby od
króla ojca, acz z wielką i ledwie przełamaną trudnością otrzymała
zezwolenie, z żalem nieutulonym króle-wien sióstr swoich, ze
zdumieniem dworu i całego królestwa, z zawstydzeniem bezbożnych
niedowiarków i ludzi światowych, ze zbudowaniem całego Kościoła
katolickiego opuszcza dom królewski, przenosi się do najsurowszego
zakonu , klasztor najuboższy w miasteczku św. Dyonizego za Paryżem
za mieszkanie sobie obiera, gdzie wyzuwszy się przez uroczyste śluby
z własnej wolności, broniąc sobie najniewinniejszych wygód,
dopełniając jak najściślej reguły życia zakonnego, czyniąc
najpodlejsze domowe usługi i w nich inne zakonne Siostry stare i
słabe wyręczając, przechodząc przez rozmaite, jak jedna z
najpospolitszych Sióstr, klasztorne powinności i urzędy, pełna
powinności, o pomnożenie chwały Boskiej, w ciągu lat siedmnastu
powołania swojego jedynie przysposabiała się do tego ostatniego
momentu życia swojego', który też jej najdoskonalej odkrył i
pokazał, jak dobrą sobie cząstkę obrała.
W tym albowiem momencie zbliżonej śmierci,
gdzie dusze światowe najokropniejszych doznają nudności, gdzie obraz
wszystkich spraw całego życia staje im przed oczyma i każe im się
lękać surowości sądów Boskich; gdzie rozłączenie się od wszystkiego
na tym świecie napełnia ich serca najokrutniejszą boleścią, gdzie
wieczność otwierająca się w ich oczach w najcięższą wprawia ich
trwogę i rozpacz, duszy tej wybranej od Boga życie pobożne daje
prawo przed trybunałem Jego pokazać się z ufnością, opuszczenie
rzeczy przytomnych nic ją nie zasmuca, a widok wieczności przynosi
jej najmocniejszą pociechę.
Ludzie rozkoszom oddani, którzy jej wybór
poczytaliście za dziwactwo, przypatrzcież się w tym momencie, jak
szczęśliwy koniec koronuje jej powolność na glos powołania Boskiego.
A najprzód mieć prawo przed trybunałem Boskim
stawić się z ufnością, dla dania rachunku ze spraw życia swojego,
jest to przywilej, panowie, zupełnie odmówiony duszom światowym, a
szczególniej przyobiecany tym, którzy dopełniając powołania swojego,
przez całe życie swoje wiernie Bogu służyli.
Wychodź duszo moja (mówił, umierając Hilaryon
Pustelnik, pełen żywej ufności w obliczu Sędziego Boga, którego już
widział przed sobą), wychodź duszo moja z tego ciała śmiertelnego,
czego się lękasz: Egredere anima mea, quid times? Prawda, że masz
być stawiona przed najwyż-szym Sędzią, dla zdania rachunku z całego
życia twojego, ale pamiętaj, że Sędzia twój jest to ten sam, którego
dopełniałaś powołanie, któremu przez całe życie twoje służyłaś
wiernie: Septuaginta annis servisti Deo, egredere, quid times ?
Co ten święty Pustelnik podług opisu Hieronima
śvy. mówił przy śmierci, to równem prawem mówić mogła ta święta
zakonnica, głosem prędkim Najwyższego zawołana do wieczności, do
której wszystkie swoje stosowała myśli, wszystkie prace, wszystkie
umartwienia, zgoła wszystkie mo-menta życia swojego śmiertelnego.
O jaką ufnością napełnia ją w ten moment
przypomnienie wszystkiego, co uczyniła, wszystkiego, co wycierpiała
dla Boga! Jak miło jej wspomnieć, że to wszystko, coby była uczyniła
dla świata, byłoby zginione dla niej w tym ostatnim momencie,
zamiast tego, iż co uczyniła, co wycierpiała dla Boga, jedno serca
westchnienie, jedna łza wylana, jeden gust zmartwiony, jedna żywość
powściągniona, jedno próżne ukontentowanie dla niego poświęcone,
wszystko to znajduje cenę w oczach Sędziego jej Boga, wszystko to
przyjęte jej zostaje w zasłudze na niebo, jako zapewnił Apostoł:
Momentancum et leve tribulation's onus, aeternum glo-riae pondus
operatur in nobis (2. Cor. 4. v. 17.).
I ten jest pierwszy pożytek, który ostatni
życia moment tej świętej duszy odkrywa, ukazując, jak dobra, jak
słodka rzecz jest Bogu samemu służyć. Idźmyż do drugiego.
Co serca ludzi światowych umierających
najokrutniej-szą boleścią napełnia, gdy widzą, iż od tego
wszystkiego, co ich otacza, rozłączyć się muszą, to samo w tej duszy
pobożnej, której śmierć przed oczy wam stawię, panowie, przeciwny
sprawuje skutek.
Cóż jest albowiem, od czegoby jej w tym
ostatnim momencie żal było odstąpić? Nie od tej bryły ziemi, którą
my światem zowiemy, boć ona żyjąc jeszcze wpośród niego, nie
znajdowała na nim tylko zgorszenia, które trapiły jej wiarę,
niebezpieczeństwa, w których się lękać musiała o swoją niewinność,
nieprzyzwoitości, które ją martwiły, zwyczaje, które mimo jej woli
dzieliły ją między niebem i ziemią i dlatego nim wcześnie
wzgardziła, a stąd żałować nie mogła przy śmierci, czego już w życiu
z ochotą odstąpiła.
Nie od tytułów i godności, boć ona i tych
dawno się wyrzekła. Najmilszy dla niej tytuł był tytuł Zakonu, który
sobie obrała, tytuł oblubienicy Chrystusowej, który z sobą poniesie
przed oblicze Jego jako prawo nabyte do wiekuistego z Nim wesela.
Nie od bogactw i dostatków, boć ona dawno
skarb swój złożyła w niebie: ta zaś cząstka, która jej od króla ojca
do szalunku była zostawiona, bvła to cząstka ubogich klasztorów,
które i w naszym nawet kraju wspomagała. Nie od rodzonych sióstr,
synowców i całej królewskiej familii, boć ona wstępując do Zakonu,
już dla nich pierwej umarła.
Gdyby odłączenie się od kogo mogło jej być
tkliwe, byłoby odłączać się od was, oblubienice Chrystusowe,
najukochańsze jej Siostry w Zakonie! Lecz wiara ją uczy, że śmierć
nie rozdziela tych, których miłość spoiła w Chrystusie, i że
złączone w czasie z nią w niebie wraz wyśpiewywać macie wiecznie
chwałę Niepokalanego Baranka, jako będące bez zmazy: Hi sequntur
agnum, sine macula enim sunt ante Thronum Dei (Apocal. c. 14. v.
4.).
Otóż już moment jej rozstania się z własnem
ciałem, ale i to dusza jej święta porzuca z radością, życząc
złączenia się jak najprędszego z Chrystusem: Desiderium ha-bens
dissolvi et esse cum Christo (ad Philip. 1. v. 23.). Oczy jej
umierające zamykają się na wszystkie rzeczy widzialne: to jej nie
miesza, boć ona dawno nie poglądała tylko na rzeczy niewidome. Język
martwieje, aleć ona dawno położyła straż ustom swoim i w milczeniu
rozpamiętywać zwykła miłosierdzie Pańskie nad sobą. Twarz owa
wdzięczna mieni się, aleć ona dawno piękność swą całą zamknęła w
duszy, którą jedynie starała się zdobić darami łaski i
sprawiedliwości. Nakoniec krzepnie ciało, nikną z jej oczu
stworzenia, światłość się umyka, przyrodzenie w nic się obraca, lecz
Bóg sam jeden w tym momencie zostaje tej świętej duszy, który
zbliżając jej widok szczęśliwej wieczności, napełnia ją
najmocniejszą pociechą, zaręczając jej uiszczenie swoich obietnic,
żywot wieczny: Omnis, qui reliquerit do-mum, vel fratres aut
sorores, aut patrem aut matrem pro-pter nomen meum, centuplum
accipiet et vitam aeternam pos-sidebit (Math. 19. v. 29.).
Ludzie światowi będąc przy zdrowiu, patrzą na
wieczność okiem spokojnem, lecz gdy ją widzą z bliska, spo-kojność
ich zamienia się w trwogę i rozpacz. Przeciwnie ta dusza
sprawiedliwa w czasie życia swojego śmiertelnego lękała się
głębokości sądów Boskich, sprawowała zbawienie swoje z bojaźnią i ze
drżeniem, truchlała na samo wspomnienie sądu ostatniego, gdzie
najsprawiedliwsi, mówi Pismo, ledwie będą zbawieni, jeżeli sądzeni
są bez miłosierdzia: lecz w tym ostatnim momencie Bóg pokoju
uspokaja jej wątpliwości, odkrywa jej chwałę dla niej zgotowaną, a
ona przenikając oczyma umierającemi za ten obłok śmiertelności,
który ją jeszcze otacza, widzi, jako Stefan, niebo otwarte i
Nieśmiertelnego Oblubieńca swojego, siedzącego po prawicy Ojca,
gotowego do przyjęcia jej: Ecce video coclos aper-tos (Act. c. 7. v.
55.).
Widzi tę ojczyznę nieśmiertelną, do której
zawsze wzdychała, ten święty Syon, który Bóg napełnia chwalą i
przytomnością swoją, gdzie napawa wybranych swoich potokiem rozkoszy
niebieskich, gdzie daje im kosztować codziennie tych dóbr
niepojętych, których ani oko widziało, ani ucho słyszało, ani rozum
ludzki objąć może, które zgotował tym, co Go kochają (1. Cor. 2.
9.), to miasto ludu Bożego, królestwo Świętych, mieszkanie
sprawiedliwych, gdzie znajdzie tych, których miłość łączyła z nią na
ziemi i z którymi wielbić będzie miłosierdzie Boskie i wyśpiewywać
dziękczynienia za dobrodziejstwo powołania swojego; video coelos
apertos.
Świecie zwodzicielu, cóż ty ofiarujesz twoim
naśladowcom , jak tylko cień i omamienie? Zwodzisz ich błyszczącymi
pozorami próżności. Ach! jak one są godne wzgardy, porównane z tą
szczęśliwością, którą mi wieczny Oblubieniec mój zgotował; video
coelos apertos.
Święta surowości pokuty! słodyczy dobrowolnego
ubóstwa i zaprzania się, tak nieznajoma duszom światowym, a tak mila
sprawiedliwym! czas odpłaty waszej już się przybliżył. O jak
przybytki Twoje są wspaniale, o Boże zastępów! Twoje słowo zaręcza
mi w nich wieczne mieszkanie: ecce video coelos apertos.
Potargaj, o Stwórco mój, te słabe więzy, które
mię jeszcze trzymają przy życiu! Przyjmij wychodzącego z ciała Ducha
mojego! Czekam w ufności i nadziei skutku Twoich obietnic wiecznych!
Przyspieszaj ten moment szczęśliwy! Serce moje nie może być
nasycone, tylko Twoją chwałą: Satiabor cum apparuerit gloria Tua
(Psalm 16. v. 15.).
Idźże więc (z żalem, ale razem i z weselem
żegnamy cię duszo błogosławiona!), powracaj na łono Boskie, skądeś
wyszła! Wychodź z tego miejsca wygnania naszego! Czas twojej próby i
doświadczenia jest skończony. Oto twój nieśmiertelny Oblubieniec tej
nocy już jest we drzwiach, przychodzi do ciebie, aby cię wziął do
wiecznego z sobą wesela: Media nocte clamor factus est: ecce sponsus
venit (Math. 25. v. 6.).
Idź łączyć się z nieśmiertelnej pamięci matką,
z pobożnie w pokucie zeszłym ojcem z gorliwym, póki żył, obrońcą
wiary bratem twoim i z wszystkim Kościołem tryumfującym w niebie,
który cię czeka!
Ci, którzy zasypiają w Panu, nie giną bez
powrotu: i my nie tracimy ciebie tu na ziemi, tylko abyśmy cię
znaleźli w królestwie Świętych, do którego gdy mamy nadzieję, żeś
już domieszczona, w tej chwale, którą się cieszysz, nie zapominaj o
narodzie twoim, o tej najznakomitszej cząstce Kościoła
Chrystusowego. Wstawiaj się do Króla królów za panującym nad tym
narodem monarchą, jedynego i najukochańszego brata twojego wielkim
potomkiem. Niech za-szczyt panowania jego przynosi uszczęśliwienie
ludowi jego w długie lata, a niech zawsze będzie obrońcą Kościoła,
jako jest jego pierworodnym synem.
A jako z matki twojej, wzięłaś też cząstkę
krwi polskiej, pamiętaj przed Bogiem i o naszej ojczyźnie. Niech cię
zmiękczy smutny stan jej, wsród ogromnych mocarstw położonej, a w
samej tylko opiece niebios nadzieję ocalenia swojego pokładającej.
Proś o jej całość, swobodę, szczęśliwość i koniec tych niezgód
własnych jej synów, które ją smutnie dzielić zwykły.
Ty zaś, wielki Boże, wysłuchaj łaskawie próśb
tej wiernej sługi Twojej, którą do chwały Twojej wezwałeś, a
jeżeliby się jej zostały jeszcze jakie zmazy do oczyszczenia (bo
któż zgruntuje głębokość sądów Twoich?), jeżeliby się znalazł w tak
pięknem jej życiu cień jaki, któregoby słońce sprawiedliwości Twojej
jeszcze nie rozpędziło, wysłuchaj za nią modlitw naszych, które Ci
dziś w tej świątyni przytomni czynimy
1).
Niech ta krew najdroższa Niepokalanego Baranka, którą Ci ten wielki
kapłan najwyższego rządcy Kościoła godny namiestnik na tym ołtarzu
ofiarować będzie2),
zgładzi je i obmyje, a oraz przyspieszy tej świętej duszy wiecznej
szczęśliwości osiągnienie.
Wy, oblubienice Chrystusowe, Siostry jej
zakonne,w których sercach ta ozdoba wiary oba Zakonu waszego żyć
zasługuje przez swoje dobrodziejstwa, przez swoje cnoty, a nawet i
przez śmierć swoją; przez dobrodziejstwa, które wyciągają waszej
wdzięczności, przez cnot)', które są godne waszego naśladowania,
przez śmierć, z której odnosić macie pożytek w przygotowaniu się do
waszej; jestem pewny, że nie dacie ustać pamięci jej w waszern
Zgromadzeniu, że imię jej nie wyjdzie nigdy z ust waszych, że cnoty
jej opowiadać będziecie po wszystkich narodach wstępującym do was w
najpóźniejsze lata, jako cały Kościół chwałę jej uwielbiać będzie po
nieskończone wieki, według przywiedzionych ode mnie na początku słów
Ducha Przenajświętszego, któremi tę krótką pochwałę jej zakończvć mi
przystoi: Non recedet memoria ejus, et nomen ejus require-tur in
generationem et generationem: Sapientiam ejus enar rabunt gentes, et
laudem ejus enuntiabit Ecclesia.
Co do was, panowie, którzy widzieliście
pokazaną przeze mnie drogą w obliczu Pańskiem śmierć tej pobożnej i
przedziwnej królewny i zakonnicy, pożytkujcie z przykładu jej życia.
Patrząc na ten żałobny obchód, dla niej czyniony, wspomnijcie sobie
na ostatnią godzinę waszą i wiedzcie, że ona pokaże wam życie wasze
pod postacią daleko różną od tej, w której je widzicie dnia
dzisiejszego. To urodzenie, którem się od innych dystyngujecie, te
urzędy i bogactwa, które posiadacie, ta chwała i cześć, którą wam
inni przyznają i czynią, wszystko to zdaje się wam teraz coś
rzeczywistego i wielkiego, bo omamienie próżności zakrywa wam widok
prawdziwych dóbr i niestateczność pożądliwości psuje wam zmysł
dobry, według wyrazu mądrości: Fascinatio enim nugacitatis obscurat
bona, et inconstantia concupiscentiae transvertit sensum (Cap. 14.
v. 12.). Lecz na łóżku śmiertelnem, lecz tego ostatniego momentu,
kiedy świat zniknie, a wieczność się zbliży, otworzą się oczy wasze,
scena się odmieni, omamienie, które teraz powiększa wam rzeczy,
ustanie, a wy znajdziecie się z próznemi rękami przed Sędzią waszym,
jako mówi Job: Dives cum dormierit, nihil secum auferet: aperiet
oculos suos et nihil inveniet (Job. c. 27. v. 16.).
Nie czekajcież tej ostatniej godziny, gdy
sprawiedliwość Boska z przykładu tej wielkiej duszy sądzić was i
potępiać będzie waszą niepokutę i wasze próżne wymówki. Używajcie
świata tego, jakbyście go nie używali, według przestrogi Apostoła,
pamiętając, że prędko przemija postać jego: Reliquum est ut qui
utuntur hoc mundo, tanquam non utantur, praeterit enim figura hujus
mundi (1. Cor. 7. 31.). Napełniajcie ten krótki czas śmiertelnych
dni waszych chrześcijańskiemi cnotami, a gdy pobożność poświęcać
będzie życie wasze, ona też wspierać was będzie przy śmierci,
pójdzie za wami przed sąd Najwyższego i otworzy wam bramy
wiekuistego szczęścia, którem z tą świętą duszą cieszyć się
będziecie przez nieskończone wieki.
Amen.
__________________________
1) Egzekwie za duszę jej dnia 1
lutego, przy licznych ŚŚ. Ofiarach i wigiliach przez różne Zakony
śpiewanych w przytomności J. W. J. X. Okęckiego, Pasterza tutejszego
i innych JJ. XX. Biskupów i Prałatów, tudzież licznego świeckiego
państwa, a mianowicie najpierwszej dystynkcyi dam odprawione były.
2) J. W. J. X. Ferdynand Saluzzo z książąt de Corigliano arcybiskup
kartagiński, nuncyusz Apostolski, mszę wielką biskupim obrządkiem
śpiewał i tenże sam potem kondukt solenny odprawił.

APPROBACYA.
Kazanie na egzekwiach Ludwiki Maryi,
z królewny francuskiej Karmelitanki bosej, przez W. J. X.
Lipińskiego, kanonika katedralnego krakowskiego i płockiego, zwykła.
wymową i gruntownością miane, bardzo użytecznie może być do druku
podane, ażeby tak znakomity w chrześcijaństwie przykład i dla więcej
osób i na dalsze czasy mógł służyć ku zbudowaniu.
Dan 19 lutego 1788 r.
S. Woliński K. Z. M. K. C.
IMPRIMATUR T. Ostaszewski, Auditor
gener. & J. D. Varsaviensis.
|